Edytor RoR?
Niedawno na grupie pl.comp.lang.ruby pojawił się post o nakładce na Netbeans, a może nawet ficzerze wersji 6 tego IDE, wspomagającej programowanie w JRuby. Bardzo ucieszyła mnie ta informacja, bo dotychczasowego RadRailsa mam już trochę dość, najbardziej chyba ze względu na wielkość samego Eclipse’a. W tym tekście chciałbym opisać kilka edytorków, których przyszło mi używać podczas pisania swojego railsowego kodu.
RadRails
Najdoskonalsze narzędzie do Railsowania, które spotkałem dotąd (od razu wyjaśnię - nie używałem jeszcze, ponoć cudnego, Textmate’a). Posiada zakładkę do generowania wszelkich typów plików dostępnych w Ror - modeli, testów, mailerów itp., co bardzo ułatwia pracę - nie trzeba myśleć nad tym, jakie polecenie wpisać, żeby coś się stworzyło. W czasie swojego ciągu programistycznego letniego, podczas którego powstało Traduko, nie znałem jeszcze RadRailsa i miałem utworzone specjalne zakładki w eclipse’owskich External Tools, które były odpowiedzialne za wywoływanie odpowiednich poleceń w Railsach, jednak rozwiązanie w RadRailsach wygrywa z tą prowizorką.
Zdecydowanym plusem jest swobodna kontrola nad serwerem, który “siedzi” w kolejnej zakładce - Servers. W edytorze mamy także dostęp do RI, poleceń Rake’a i plugin do Railsów. Nie brakuje też konsoli, dzięki której możemy śledzić błędy zwracane przez aplikację, a przez to łatwiej debugować. Oczywiście RadRails jako część Eclipse wspiera SVN, co też często się przydaje.
No tak, ale czemu jednak RadRails wkurza? Denerwuje jego powolność, to, że czasem Eclipse po prostu stoi i nic z nim nie można zrobić - a skoro Eclipse, to i RadRails. Największa siła Eclipse’a jest też jego największą wadą - ogrom aplikacji czasem po prostu przytłacza, a przy tym wykańcza procesor i pamięć. Mam dość dobry komputer (Celeron M 1.5 GHz + 1 GB RAMu), a jednak czasem Eclipse po prostu mieli i nic nie można w nim wtedy zrobić. Czyżby programiści Eclipse’a nie używali profilerów żadnych?
RIDE-ME
Wersja, której używałem (dostępna była latem 2006) okazała się zupełną porażką. Tzn. może nie wszystkie jej ficzery były fatalne, pewnie i miała swoje plusy, ale był jeden podstawowy minus, który od razu zranił moje programistyczne uczucia - pracując nad jakimś projektem, po restarcie edytora (wyłącz-włącz) projekt ten nie był domyślnie włączony, tzn. musiałem od nowa szukać mojego projektu i otwierać odpowiednie pliki - coś obrzydliwego. No i narzędzie jest tylko dla Windows, co przy ostatnich moich linuxowych preferencjach też jest dużym minusem.
jEdit
Edytor szybki i przyjemny w użyciu, obsługuje wiele języków. Ma dość duży zestaw pluginów, które między innymi pomagają w programowaniu Railsów. Brakuje mi jednak generatorów plików, kontroli nad serwerem. Co prawda mamy dostęp do kontroli, ale nie jest to tak proste w użyciu, jak kontrolki w RadRails. Domyślnie jEdit nie jest również przeznaczone do pisania projektów, jednak po zainstalowaniu odpowiedniego pluginu można już się w projekty bawić. Brakuje dostępu do SVNa, co mocno ogranicza pracę zespołową. Jakie są plusy jEdita? Przede wszystkim łatwość definiowania skrótów klawiszowych - każdy plugin, jak i sama aplikacja, dostarcza zestaw akcji, do których można przypisać skróty klawiszowe - ten ficzer mnie po prostu zachwycił, używam go zresztą przy Texowaniu, Pythonieniu itp. Przegrywa jednak z RadRailsami…
SciTE
Używałem go kiedyś przez chwilę pod Windowsem, dzisiaj zainstalowałem pod Ubuntu. Fajne są automatyczne wcięcia dla Ruby, jak również automatyczne zamykanie bloków, jednak od razu zauważalny jest brak projektów, GUI do generatorów plików. Jest to aplikacja zbyt uboga, żeby pisać jakieś większe aplikacje, a przy tym nie ma zbyt wielu uproszczeń, by mogli w niej pracować ludzie stawiający pierwsze kroki w Railsach. Oczywiście nie twierdzę, że ten edytor nie ma swoich plusów, rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów.
No i na koniec trochę o dwóch edytorach, których jeszcze nie poznałem:
RoRED
Aplikacja tylko Windowsowa, co już właściwie mogłoby kończyć mój opis… Jednak na jego stronie domowej informują o fajnych ficzerach: grupowanie tabów edycyjnych ze względu na typ (model, view lub controller), tworzenie makr. Na pewno jak włączę Windę ściągnę sobie edytorek i przetestuję.
Netbeans
Jak narazie nie wiadomo nawet, czy będzie miał wsparcie dla RoR, jednak na pewno, jeśli tylko pojawi się add-on do JRuby, ktoś napisze plugina do Railsów. A w Netbeansie oczywiście znajdziemy wszystkie potrzebne przy rozwijaniu aplikacji narzędzia - SVN, narzędzie do refractoringu oraz jakieś pomniejsze gadżeciki. A przy tym jak ładnie sama aplikacja wygląda. I szybko działa, przynajmniej porównując ją z Eclipsem. W każdym razie trzymam kciuki za rozwój supportu Netbeans dla JRuby, bo odkąd był na mojej uczelni pokaz możliwości tego narzędzia, jestem nim zachwycony. Dane mi było, między innymi, obejrzeć wersję beta Netbeansa 6, który będzie jeszcze fajniejszy…
Tagi: rails
December 20th, 2006 at 20:28
To ja dodam, stary sprawdzony JOE. Ja już taki stary że dobrze pamietam edytory Turbo Pascala i Turbo C, wiec od kilku, kilkunastu lat uzywam JOEa (http://joe-editor.sourceforge.net/). Obecnie nie ma specjalnego wsparcia dla Railsów poza kolorowaniem składni Ruby i mojej kulawej kolorowanki dla RHTMLa (http://nhw.pl/wp/2006/09/28/joe-and-rails-or-how-to-color-rhtml/). JOE z putty, FF i firebugiem 1.0 wystarcza w zupełności ;-)
Z innych rzeczy - ponoc http://e-texteditor.com/index.html ma byc windowsowym “odpowiednikiem” text-mate. Tzn makra itp z text-mate maja dzialac z e-texteditor. Niestety darmowy jest tylko 30-sto dniowy trial, nie testowalem zbytnio…