List Otwarty Społeczności Open Source
chcemy zaprotestować przeciwko nierozważnemu zarządzaniu pieniędzmi podatników przy zakupie oprogramowania komputerowego dla instytucji państwowych. Jesteśmy przekonani, że decyzje o zakupie produktów podejmowane są często bez dogłębnej analizy potrzeb informatycznych danej instytucji oraz kosztów wdrażania konkretnych rozwiązań.
Podpisz petycję Społeczności Open Source skierowaną do Wicepremiera Ludwika Dorna!
Tagi: pomysły-i-idee, przegląd-sieci, wydarzenia
April 2nd, 2007 at 10:43
….pomysl bardzo dobry, szkoda tylko ze tutaj wchodzi jeszcze inny czynnik…
korupcja …czesto gesto przedstawiciele firm podczas przetargu smaruja lape kontrahentowi zeby ten wybral jego aplikacje…
April 2nd, 2007 at 20:46
To się teraz ładnie nazywa lobbing.
Choć jestem wielkim zwolennikiem OpenSource i FreeSoftware to niestety nie wierzę w to, że cokolwiek może się u nas zmienić w najbliższej przyszłości.
Do przebicia grubego “płotu” potrzebna jest cięzka “kula” i wiele uderzeń.
Na szczęście takie firmy jak Canonical, Novell, Sun czy OpenOffice.org wprowadzają powoli inny, nowy punkt widzenia do dużych firm.
Kolejna sprawa to żenujące w swej naiwności i zakłamaniu kampanie w stylu “get the facts” gdzie M$ chciałby wmówić ludziom, że używaniu otwartego i darmowego oprogramowania jest mniej bezpieczne i droższe! a takie firmy jak pracuj.pl pomagają w ogłupianiu nieświadomych klientów http://www.microsoft.com/poland/sql/wdrozenia/pracujpl.mspx
W moich oczach pracuj.pl się zdyskredytowało.
April 2nd, 2007 at 20:54
List Otwarty Społeczności Open Source - wspieranie słusznej idei….
My, niżej podpisani, chcemy zaprotestować przeciwko nierozważnemu zarządzaniu pieniędzmi podatników przy zakupie oprogramowania komputerowego dla instytucji państwowych. Jesteśmy przekonani, że decyzje o zakupie produktów pode…
April 2nd, 2007 at 22:15
@Adamh
zgadzam się.
niestety wszystko potrzebuje swojego ambasadora… fakty są faktami ale widzą je Ci ktorzy maja rozeznanie i chęć dokonania alternatywnego wyboru wbrew powszechnej propagandzie.
niestety póki co firmy boją się ryzykować, wolą spotkać się z panem w garniturze, ktory ładnie zaprezentuje, da długopisik, kalendarzyk… wystawi fakturkę i zadzwoni na następny dzień podziękować za cudowne spotkanie