yashke.com

Kuba Filipowski @ April 2nd, 2007

List Otwarty Społeczności Open Source

chcemy zaprotestować przeciwko nierozważnemu zarządzaniu pieniędzmi podatników przy zakupie oprogramowania komputerowego dla instytucji państwowych. Jesteśmy przekonani, że decyzje o zakupie produktów podejmowane są często bez dogłębnej analizy potrzeb informatycznych danej instytucji oraz kosztów wdrażania konkretnych rozwiązań.

Podpisz petycję Społeczności Open Source skierowaną do Wicepremiera Ludwika Dorna!

Tagi: , ,

4 Komentarzy do “List Otwarty Społeczności Open Source”

  1. kubiack napisał:

    ….pomysl bardzo dobry, szkoda tylko ze tutaj wchodzi jeszcze inny czynnik…
    korupcja …czesto gesto przedstawiciele firm podczas przetargu smaruja lape kontrahentowi zeby ten wybral jego aplikacje…

  2. Adamh napisał:

    To się teraz ładnie nazywa lobbing.
    Choć jestem wielkim zwolennikiem OpenSource i FreeSoftware to niestety nie wierzę w to, że cokolwiek może się u nas zmienić w najbliższej przyszłości.
    Do przebicia grubego “płotu” potrzebna jest cięzka “kula” i wiele uderzeń.
    Na szczęście takie firmy jak Canonical, Novell, Sun czy OpenOffice.org wprowadzają powoli inny, nowy punkt widzenia do dużych firm.

    Kolejna sprawa to żenujące w swej naiwności i zakłamaniu kampanie w stylu “get the facts” gdzie M$ chciałby wmówić ludziom, że używaniu otwartego i darmowego oprogramowania jest mniej bezpieczne i droższe! a takie firmy jak pracuj.pl pomagają w ogłupianiu nieświadomych klientów http://www.microsoft.com/poland/sql/wdrozenia/pracujpl.mspx
    W moich oczach pracuj.pl się zdyskredytowało.

  3. Adam Hościło on pyPla.net napisał:

    List Otwarty Społeczności Open Source - wspieranie słusznej idei….

    My, niżej podpisani, chcemy zaprotestować przeciwko nierozważnemu zarządzaniu pieniędzmi podatników przy zakupie oprogramowania komputerowego dla instytucji państwowych. Jesteśmy przekonani, że decyzje o zakupie produktów pode…

  4. adam.zygadlewicz napisał:

    @Adamh

    zgadzam się.

    niestety wszystko potrzebuje swojego ambasadora… fakty są faktami ale widzą je Ci ktorzy maja rozeznanie i chęć dokonania alternatywnego wyboru wbrew powszechnej propagandzie.

    niestety póki co firmy boją się ryzykować, wolą spotkać się z panem w garniturze, ktory ładnie zaprezentuje, da długopisik, kalendarzyk… wystawi fakturkę i zadzwoni na następny dzień podziękować za cudowne spotkanie

Skomentuj ten wpis!