Clark Hoyt w felietonie dla New York Times opisuje historię Allena Krausa, jednego z wyższych nowojorskich urzędników początku lat ‘90 XX wieku. Rezygnację Allena z urzędu niesłusznie powiązano z śledztwem związanym z aferą łapówkarską.
Co w tym ciekawego? Sprawa miała miejsce 16 lat temu ale, niestety dla Allena, powróciła razem z udoskonaleniem budowy strony New York Times.
Od jakiegoś czasu NYTimes walczy o ruch z wyszukiwarek. Zoptymalizowane pod wyszukiwarki archiwum NYTimes wyciąga na wierzch nieaktualne i często nieprawdziwe (bo nieaktualne) artykuły.
Tak stało się z Allenem. Jeśli wpiszemy jego nazwisko do Google jako pierwszy pojawia się link to strony NYTimes opisującej historię szwindli w nowojorskim urzędzie z którymi jakoby miał mieć coś wspólnego Allen. Ta stara, nieprawdziwa historia wyciągnięta przez podatnego na optymalizację robota Google niekorzystnie wpływa na teraźniejszość byłego urzędnika.
Podobno sporo innych osób zgłasza się z podobnymi problemami do redakcji NYTimes. A wszystko przez dobre SEO i jednak słabe algorytmy Google.
W związku z tym Nicholas Carr zadaje interesujące pytanie - czy sieć powinna zapominać?
Zapominająca wyszukiwarka byłby pewnie o wiele bardziej humanistyczna ale znacznie mniej dokładna. Poza tym, czy elektroniczne zapominanie miałoby cokolwiek wspólnego z tym jak zapominają i pamiętają ludzie?
Pytania o humanizm wyszukiwarek łączą się z tym czym ostatnio zajmuje się Robert Scoble. Scoble twierdzi, że wyszukiwarki oparte o skomplikowane algorytmy zostaną zastąpione wyszukiwarkami opartymi o jeszcze bardziej skomplikowane algorytmy ludzkiego/redaktorskiego “fajnie/niefajne (wartościowe/spam)”.
Scoble twierdzi, że “tradycyjne” wyszukiwarki takie jak Google są zbyt podatne na oszustwo i manipulację. Wyszukiwarki bazujące na ludzkich odgórnych decyzjach (np. Mahalo) są wg Scoble lepsze bo podają dobre wyniki zwłaszcza dla popularnych (i przez to szczególnie seo-manipulowanych) zapytań.
Co do Mahalo nie jestem przekonany. Wg mnie wiedza pojedynczego redaktora (nawet jeśli wspomagana sugestiami od internautów) jest zbyt mała by stworzyć wartościowe wyniki wyszukiwania. Poza tym działanie Mahalo jest zbyt kosztowne. Mahalo nigdy nie stworzy wyników dot. każdego zapytania a istniejące już strony wyników będą się stale dezaktualizować. Opłacanie redaktorów by budowali wyniki nie jest wg mnie przyszłościowym rozwiązaniem.
Co innego wyszukiwanie ala del.icio.us. Model niestety nie do końca odporny na manipulacje ale jednak znacznie bardziej niż Google. Już od jakiegoś czasu używam del.icio.us do szukania niszowych ale wartościowych i polecanych przez ludzi rzeczy. Rzeczy, które ciężko szybko znaleźć w Google.
Gdyby delicje lepiej korzystały z ich ledwo żywej sieci społecznej to mogłyby budować strony wyników w oparciu o linki zgromadzone przez moich znajomych. Byłoby fajnie wiedzieć, że któryś z linków na stronie wyników wyszukiwania jest polecany (uznany za wartościowy) przez mojego znajomego. To mogłoby być przydatne.
Poza tym Yahoo chyba nie do końca rozumie wyszukiwawczy potencjał delicji bo strona działa niewyobrażalnie wolno i nie bardzo widać, kierunku w jakim chce rozwijać serwis.
Wyszukiwarki to ciągle gorący temat. Po niewyobrażalnym sukcesie Google widać jak wprost proporcjonalnie wartość wyników wyszukiwania odbija się na jakości życia ludzi - i nie chodzi mi tylko o jakość życia Sergey’a Brin’a i Larry’ego Page’a ale też moją i Waszą :)



IMHO rozwiązaniem mogą być wyszukiwarki oparte o Semantic Web. Przy odpowiednio dobranych modelach rozwiązują podane powyżej problemy. Np. zapominanie to prosta relacja, gdzie nowa wersja zastępuje / obala poprzedni dokument (tak jak wyroki sądowe).
Kwestia autoryzacji / autentyczności informacji to podstawowe zagadnienie SW. Co prawda nadal budzi wiele kontrowersji i nie ma wypracowanego modelu postępowania, ale myślę że takie modele powstaną z czasem samoistnie, jak w obecnych sieciach społecznych.
Za to dzięki SW bardzo łatwo będziesz mógł wyróżnić np. linki dodane przez Twoich znajomych. Wszystko dzięki sieci znajomych, którą modelujesz za pomocą ontologii FOAF (Friend of a Friend). Największa różnica polega na tym, że nie ograniczasz się do jednego serwisu, jak w delicjach.
SW to temat rzeka :) Zapewne część pojęć i stwierdzeń jest niezrozumiała. Próbowałem to nieco nieudolnie wyjaśnić na swoim blogu ;) Innym dobrym źródłem informacji jest Wikipedia (raczej angielska niż polska).
nie ogranicznie sie do jednego serwisu do obslugi sieci znajomych jest imo pewnego rodzaju mitem.
zeby robic to sprawnie musi byc jakies google ktore te relacje udostepnia w szybki sposób (jakos keszuje), zeby mozna bylo cos z tymi znajomymi robić.
moze lepiej (efektywniej, taniej, bez kolejnych pośredników) łączyć już istniejące sieci bazująć o istniejące API (facebook, twitter)?
Niestety obawiam się, że FB się AŻ tak nie otworzy… IMO to musi być nowy gracz. Osobiście liczyłem na to, że nowy Googlowy social network taki będzie a okazał się kiepskim redesignem Orkuta :-(
A co możecie powiedzieć o tym: http://search.wikia.com/wiki/Search_Wikia
Tutaj z tego co czytałem to ma działać normalny system wyszukiwania w internecie ale do tego jak wysoko będzie jakaś strona podczas wyszukiwania mają decydować oceny przydatności linku przez użytkowników.
to ma jakiś sens. nie wiem dokladnie co planuje wikia ale jak zmusić usera, żeby zagłosował na coś czego jeszcze nie przeczytał (skoro szuka to nie wie co znalazł az nie kliknie, jak kliknie i wynik jest ok to po co ma wracać do wyszukiwarki?) chyba, ze głosowanie jest tylko negatywne. wtedy to ma sens
jeszcze lepsze byłoby zmuszenie wszystkich internautów do zainstalowania toolbara ala stumble upon i oddawanie głosu na każdą możliwą stronę w sieci :).
btw. nie uwazacie ze SU całkowicie nie wykorzystuje danych które posiada? mogliby zrobić świetną wyszukiwarkę.
[…] będzie tym o czym myślałem od jakiegoś czasu - API łączącym różne API - takim meta […]