Nikt u nas o tym nie pisze. Pewnie dlatego, że sprawa nas bezpośrednio jeszcze nie dotyczy (opensocial też nas nie dotyczył a rozgrzał niektórych do czerwoności) ale pewnie będzie bo pomysł Facebooka na zarobienie na sieci społecznej jest iście szatański.
Facebook mówi: nie wstydź się tego co kupujesz, nie wstydź się tego za co płacisz, nie wstydź się tego co robisz gdzieś indziej. Facebook pomaga nam uwolnić się od wszelkich oporów z tym związanych i decyduje za nas - jesteś na Facebooku to znaczy, że się nie wstydzisz! Przecież, dzięki News Feedowi (który też budził kontrowersje) informujesz wszystkich swoich znajomych o tym co robisz, co lubisz, czy jesteś jeszcze w związku czy już nie, a dzięki aplikacjom, których używasz, Twoi znajomi wiedzą jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy.
Facebook Beacon to na pewno przełomowy pomysł - na pewno bo wszystkie przełomowe budzą kontrowersje i skrajne odczucia. Facebook Beacon uwalnia nas od przyjemnej obłudy prywatności w sieci z pełną brutalnością i to musi wkurzyć kilka osób.
A chodzi tylko i aż o to, że kupując coś w zewnętrznym serwisie, to w News Feedzie Facebooka pojawia się informacja co kupiłeś/łaś i gdzie. Czyli np. wypożyczasz film w Blockbuster, a na Facebooku pojawia się info, że to zrobiłeś/łaś. Wszystko działa w oparciu o cookie. Przyznacie, że sprytne?
Niewiele się to różni od MyBlogLog, który nigdy nie wzbudzał aż takich negatywnych emocji. Okazuje się, że zakupy to bardziej intymna czynność od czytania blogów.
Faktycznie, niektóre zakupy to niekoniecznie coś czym chcielibyśmy się pochwalić przed wszystkimi znajomymi, to samo tyczy się wypożyczania filmów - zwłaszcza tych, które w sieci oznacza się skrótem NSFW.
Pomimo tych wÄ…tpliwoÅ›ci pomysÅ‚ Facebooka wydaje mi siÄ™ Å›wietny. To chyba najlepszy pomysÅ‚ na fajnÄ…, skutecznÄ… i nie irytyujÄ…cÄ… reklamÄ™ od czasów AdSense. WiÄ™kszość ludzi nie ma nic przeciwko ujawnianiu takich danych, wiÄ™cej - spora grupa na pewno jest zadowolona, że tak Å‚atwo może siÄ™ pochwalić tym co kupuje. Pokolenie MySpace’a na pewno bÄ™dzie zadowolone - a to pokolenie to przyszÅ‚ość Internetu. Dla reszty bÄ™dÄ… opcje ograniczenia ingerencji zewnÄ™trznych serwisów w informacje wyÅ›wietlane w profilu.
Tak będzie o Twitterze. To świetny pomysł, żeby umożliwić ludziom przekazywanie krótkich informacji wszystkim swoim znajomym - jako, że sam dość aktywnie blipuje (i yashke też na swój sposób blipuje) wiem, że to przydatna i wciągająca sprawa.
Choć serwisów działających analogicznie do Twittera jest już całkiem sporo (w samej Polsce pewnie są minimum trzy) to chyba jeszcze nikt z ich twórców nie wpadł chyba na to jak zarabiać na tego typu serwisie.
O modelu biznesowym Twittera pisaÅ‚o siÄ™ swego czasu sporo i wÅ‚aÅ›ciwie nikt nie wymyÅ›liÅ‚ jak monetyzować ten dziwny traffic (rss, api, komunikatory, smsy i trochÄ™ www). JakimÅ› pomysÅ‚em jest tzw. “social graft” (termin ukuty przez Nicka Carra) ale mi siÄ™ ten pomysÅ‚ nie bardzo podoba i nawet pomijajÄ…c aspekty etyczne - jest chyba trudny w realizacji (zwÅ‚aszcza na twitterze - medium dość ulotnym) i maÅ‚o przyszÅ‚oÅ›ciowy. Twitter jak nie zarabiaÅ‚ tak nie zarabia.
Twitter nie zarabia ale ma API i jest cholernie popularny. Na Twitterze zarabia więc ktoś inny - mianowicie twórcy Twitterrific - desktopowej aplikacji to twitterowania.
Model biznesowy jest prosty - jest fajna aplikacja - chcesz jej używać to zgadzasz się na oglądanie reklam (jak na gadu) albo kupujesz wersję bez reklam za $15. To samo mógłby przecież robić Twitter.
Powstaje więc wątpliwość:
Czy zawsze opłaca się mieć API od początku? A jeśli jednak warto (a ja myślę, że warto) to czy i jak mocno kontrolować/ograniczać dostęp do tego API?
Warto chyba sprawę solidnie przemyśleć i opracować jakieś mądre TOS zanim wypuści się API - zmiany post factum (np odcinanie jakiś aplikacji od API) będą pewnie bardzo źle widziane przez ewentualną społeczność developerów używających API.
Co powiecie na to, żeby sportowe buty sygnować nazwiskami developerów (programistów)?
Swoje buty ma 50cent, Jay Z, Michael Jordan ma ich całą kolekcję. 13 listopada Reebok wypuszcza buty sygnowane nazwiskiem John Maeda.
John Maeda to designer i programista, profesor, naukowiec MIT. Autor bestselleru “Laws of Simplicity“. WyksztaÅ‚ciuch peÅ‚nÄ… gÄ™bÄ….
Czy to znak, że ludzie związani z technologią będą wchodzili do mainstreamu pop-kultury?
Czerwone dywany, zamknięte imprezy, okładki tabloidów a na nich twarze ludzi, którzy faktycznie robią coś wartościowego. Utopia czy przyszłość?
Wiem, że to mój 3 post na ten temat pod rząd ale chyba wszyscy widzimy, że to coś rewolucyjnego. Odpowiedź na te wszystkie omawiane od miesięcy problemy związane z sieciami społecznymi i ich przenoszeniem między serwisami.
Szukałem jakiejś aplikacji działającej w oparciu o OpenSocial ale niestety nic takiego nie znalazłem. Zalogowałem się do Hi5, LinkedIn i Orkuta ale nie znalazłem, żadnej opcji dodawania aplikacji do profilu. Google odsyła wszystkich poszukujących dema do tego wideo:
Nie ma też zbyt wielu informacji co należy zrobić, żeby hostować aplikacje w swoim serwisie społecznościowym - jest grupa - można się dopisać i czekać - polecam to szczególnie ekipie Fotka.pl i Pino.pl - które zapowiedziały jakiś czas temu chęć stworzenia platformy developerskiej.
Wszystkich zainteresowanych tematem zachęcam do subskrybowania feeda bloga OpenSocial i dopisania się do listy developerów, którzy chcieliby mieć dostęp do Sandboxa Orkuta - prawdopodobnie tam w pierwszej kolejności będzie można przetestować możliwości OpenSocial.
to blog o Internecie. Poczytasz tu o tym co ciekawego i nowego dzieje siÄ™ w kraju (w tym plotki i przecieki ;)) i zagranicÄ….
Znajdziesz tu też fajne oferty pracy dla ludzi z branży IT.