Nasza-Klasa robi nam dobrze, nam Polakom!
O Naszej-Klasie nie cichnie. Teraz, gdy Pan Gąbka coraz rzadziej zerka na nas spod kartonu pojawiły się głosy dotyczące obaw o prywatność. Tak… ta dyskusja musiała się pojawić. W końcu nasza-klasa namówiła prawie cztery miliony polaków do podpisania się imieniem i nazwiskiem pod swoim zdjęciem oraz do pokazania listy swoich bliższych i dalszych znajomych.
Policja i ABW ujawnia na Naszej-Klasie swoich tajniaków. Jedni boją się telemarketerów, którzy w oparciu o dane z N-K sprzedadzą im polisę na życie inni z kolei boją się o samo życie. Tak - N-K to zło! Nikt nie przejmował się tym kiedy o nazwisko pytał niszowy GoldenLine ale gdy sprawa dotyczy prawie 10% Polaków - to musi budzić emocje.
Ta dyskusja to element szerszej dyskusji o zmieniającym sie podejściu ludzi do prywatności. Tebe pisał o tym niedawno. Ludzie albo przestali się przejmować prywatnością na rzecz miłych emocji/bodźców związanych z uczestniczeniem w internetowym social networkingu albo w ogóle o prywatności nie myślą. W czasach “reality shows”, bardzo odważnych “talk shows” i kultu celebrities - stawiam na oba elementy tej alternatywy.
Niektórzy totalnie wyzbywają się prywatności. Czy nie myślą o tym, że da się ich wygooglać? Czy nie myślą o tym, że informacje w sieci są gorsze niż tatuaż - nie da się ich usunąć.
Zobaczcie sobie profile na MySpace - niby każdy z nich jest inny, każdy chcę pokazać siebie jako oryginała, osobę wyjątkową, odważną ale przy tej ilości ludzi - paradoksalnie - użytkownicy MySpace tworzą dość homogeniczną grupę “odważnych oryginałów”.
Te profile już oglądają potencjalni pracodawcy, partnerzy/rki - nie koniecznie biznesowi, rodzina itd. Ludzie chyba potraktowali określenie “wirtualna rzeczywistość” zbyt dosłownie - Internet, w gruncie rzeczy, nie jest mniej realny od innych sposobów komunikowania. Co gorsza - tak jak pisałem wyżej - Internet nie zapomina i nie wybacza głupot, które zrobiliśmy.
Ludzie się tego nauczą. Niektórych ta nauka zaboli bardziej niż innych ale lekcja zostanie odrobiona. Bo musi. Bo teraz każdy musi być specjalistą od PR samego siebie.
Tagi: błędy-i-wypaczenia, ludzie, pomysły-i-idee
December 19th, 2007 at 11:27
To jest jakaś paranoiczna obawa. Czego mam się bać? Czego nie mogę ujawniać? Nie jestem tajniakiem, nie kradnę, nie jestem pedofilem, nie mam tajnych znajomych, nie należę do masonerii. Na NK napisałem jak grałem w piłkę z kolegami, jak zrobiłem taką czy inną rzecz 15 lat temu. Ujawniłem skład klasy i grupę znajomych. Czy to nie jest jakaś mega paranoja w stylu “They live”?
December 19th, 2007 at 11:30
niektórzy piszą o swoich preferencjach seksualnych z dużymi detalami, piszą o róznego rodzaju nie zawsze legalnych używkach, wrzucają bardzo nietypowe zdjęcia itd. takie informacje mogą im kiedyś zaszkodzić
December 19th, 2007 at 12:35
Ale to jest problem tych osób, a nie problem na miarę 1984. Czy naprawdę potrzeba do tego portalu nasza-klasa, żeby ludzie zaczęli rozumieć, że należy uważać kreując swój wizerunek, bo potem można tego żałować?
December 19th, 2007 at 12:42
jasne, że potrzeba :)
duże rzeczy generują dużą ilość emocji
December 19th, 2007 at 13:00
@ g00rek :
Kuba odniósł się do “innych” więc w tym kontekście możesz mieć w nosie co robią inni - przecież to ich sprawa. Rozumiem to podejście.
Jeśli ma się pewność siebie etc. i bierze się odpowiedzialność za to co się robiło i robi to spoko - niech inni robią co chcą. Wtedy śmieszą te całe rozważania o prywatności itp.
Myślę, że rozumiem twoje stwierdzenie “jakaś mega paranoja”. Sam w końcu czasami też tak myślę.
Jednak odniosę sie jeszcze dokładnie do Twojego stwierdzenia - możesz chwilkę się nad nim zastanowić jeśli chcesz:
“Ujawniłem skład klasy…” - a co jeśli ktoś z tego składu nie zabardzo chce być teraz łączony z tym czy innym? Zapytaj siebie czy masz prawo decydować o pisaniu czyjegoś nazwiska? - oczywiście już zahacza to o “paranoje:)” ale moim zdaniem definiowanie tego słowa jest sporo subiektywne.
Jeśli masz charakter “lidera” albo np. tendencje egoistyczne to nie robi Ci to że kogoś tam wymieniasz…. No ale właśnie to jest do przemyśleń…
December 19th, 2007 at 13:13
Mam tendecje lidera. Egoistyczne pewnie też - jak każdy. Ujawniłem w takim sensie, że przypisałem się do mojej klasy i wszyscy wiedzą z kim w klasie byłem. Jeśli ktoś robi rzeczy których się wstydzi to jego sprawa. Każdy jest odpowiedzialny za to co robi, a na złodzieju czapka gore. Jeśli ktoś trzyma drugi pod poduszką, w nocy jest drag queen, a wieczorami przebywa na czacie jako Napalona_14 to pewnie rzeczywiście się boi. Jeśli ktoś tworzy nierzeczywistą wersję siebie w necie - ma spory problem. JA jestem sobą w IRL, w necie, ba nawet w SL. Straszne nie? :) A tak na serio to szewskiej pasji doprowadza mnie to, że nawet na liście lokatorów nie można sprawdzić kto na którym piętrze mieszka, bo ochrona danych osobowych. LUDZIE! :]
December 19th, 2007 at 13:16
wg Goffmana jesteśmy sobą tylko wtedy kiedy jesteśmy sami… ;)
December 19th, 2007 at 15:18
Chwilkę, nie rozumiem problemu.
Co jest złego w tym że nie wstydzę się siebie? Swojego imienia/nazwiska/nicka. Moich szkół które skończyłem? Większości znajomych których miałem?
Jak sie do kogoś przyznaję, wiem kim jest.. a on jest w stanie powiedzieć to samo o mnie - co jest złego w tym że dodam go z wzajemnością do listy znajomych na naszej-klasie, linkedin albo czymś podobnym?
To że mój potencjalny pracodawca znający akurat mojego znajomego się go zapyta o mnie? To raczej “dobrze” dla mnie (przy założeniu oczywiście że nie mam się czego wstydzić ;)).
Jestem sobą i nie mam zamiaru przed nikim “grać”. Przeszłości też się nie wstydzę. Jeżeli mojemu potencjalnemu pracodawcy mogłoby przeszkadzać np to, że swego czasu chodziłem w pielgrzymce (co mógłby się dowiedzieć z naszej-klasy) - cóż. Równie dobrze mogło by mu wtedy w przyszłości przeszkadzać to że w niedzielę chcę iść do kościoła i nie mogę sobie pozwolić na cały pracujący dzień. Więc może lepiej że wcześniej się tego o mnie dowie i cały czas zostanie tylko “potencjalnym” pracodawcą?
Jeżeli ktoś nie akceptuje mojego charakteru, stylu życia, rodziny… może lepiej gdy dowie się o tym zanim zacznie “musieć” mieć ze mną stały kontakt. Zaoszczędzi w ten sposób nerwów sobie i.. mi. Przecież i tak to prędzej czy później wyjdzie “w praniu”.
Co innego rzecz jasna jak ktoś ma coś do ukrycia. Z czego nie jest dumny, co wolałby by inni o tym nie wiedzieli… Ew wykonuje jakieś specyficzne zajęcie wymagające anonimowości, “wszycia” się w tłum. Ale to specyficzny przypadek - i nikt kogoś takiego nie zmusza do zapisywania się do “naszej klasy” albo podobnych miejsc…
December 19th, 2007 at 15:21
drogi Andrzeju. niektórzy mają znacznie więcej za uszami niż “udział w pielgrzymkach” czym chwalą się publicznie
December 19th, 2007 at 18:22
@ Andrzej:
Piszesz, że “nie rozumiesz problemu” ale logicznie go objaśniasz i analizujesz :) Myślę, że nie masz z nim problemu…
Co do N-K zastanawiam się teraz czy może nastąpić “zaśmiecenie” bazy osób (do stopnia szkodliwości…) profilami tworzonymi celowo fikcyjnymi.
Np. http://deser.gazeta.pl/deser/1,83454,4773346.html
A druga sprawa: nie łatwo znaleźć osoby które aż trudno zrozumieć i zaakceptować :):) (przynajmniej ja), oto idealny przykład:
http://izka31.pinger.pl/
Generalnie moje zdanie jest takie: trzeba być pokornym wobec różnorodności świata, wiedzę chłonąć zawsze i wszędzie i używać rozumu……
Pozdrawiam
December 20th, 2007 at 0:02
A propos prywatności i Naszej-Klasy przeczytałam w dzisiejszej Wyborczej jeszcze taki artykuł:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4775271.html
Cytat z art.,wcale nie najważniejszy, wypowiedź Ewy:
“Rzadko odnawia się kontakty, bo do tego wcale nie jest potrzebny taki serwis. Wymieniamy plotki i oglądamy fotografie, żeby zobaczyć, jak się zmieniliśmy”.
Mam dokładnie takie same odczucia.Wchodzimy na NK, by popatrzeć, jak ktos się zmienił, gdzie mieszka, czy się ożenił itd. To zwykła ciekawość i pewnie chęć porównania siebie to rówieśników. Jestem rozczarowana, gdy ktoś nie zamieści zdjęcia;)
W każdym razie można poczytać, kto na jakim wyjeździe, ile wypił i jakie robił głupstwa pod wpływem alkoholu. Każdy z nas był młody i może niejednej rzeczy z młodości się wstydzi. A tutaj każda osoba z naszej klasy, nawet jeśli my nie jesteśmy zarejstrowani na NK, może o tym napisać i wymienić nas z imienia i nazwiska. I każdy może to przeczytać.
Przechlapane mają też osoby, które w klasach były outsiderami - kiedyś przyczepiona do nich łatka powraca.
Współczuję też nauczycielom, którzy na forach mogą poczytać różne niepochlebne opinie o sobie.
W sumie wygląda na to, że w necie nasza przeszłość może nas dopaść. A może też zostać przeinaczona, lecz przez innych wzięta zostanie za prawdę.
December 20th, 2007 at 12:30
Jeśli ktoś napisze coś takiego o nauczycielu - dał ciała. Tak jak pewne osoby które pisały o mnie niepochlebne opinie we wczesnym stadium Grona. Myślały że to będzie niszowy serwis, przecież na zaproszenia jest :]
A kto nie dał ciałą wysyłając coś na listę mailową zamiast na priv? Nowe technologie, nowe rodzaje faux pas…
December 28th, 2007 at 14:50
Po pierwsze: Imię, nazwisko, telefon to nie prywatność. Nie od dziś ludzie pokazują swoje nazwiska, np w treści maili na wizytówce. Ale ujawnienie ich w internecie to… tragedia? E. Bezpodstawny lament.
W końcu cała masa ludzi ujawnia swoje zdjęcia w galeriach (choćby na picasie) i na blogach. Czasem pod pseudonimem,ale jednak dzięki temu człowiek robi się rozpoznawalny. Czy to źle? Wręcz odwrotnie. Dziś żyjemy w czasach gdy jednostka jest wyjątkowo anonimowa i ta anonimowość jej przeszkadza.
Dzięki portalom społecznościowym, blogom, galeriom… może wyjść z cienia. Robi to na własną odpowiedzialność… ale jednak robi. Nie wszyscy to rozumieją. Sama znam parę osób,które boją się podać swój telefon czy e-mail A co ktoś mi może zrobić przez e-mail lub telefon? W środku miasta jestem mniej bezpieczna mimo,że nikt mojego nazwiska nie zna.
No, chyba że ktoś ma sporo na sumieniu(stare niespłacone długi u kumpla na przykład) i boi się zostać odnaleziony. :)