yashke.com

Archiwum: December, 2007

Czas pomyśleć o web 3.0. Piotr uwierzył w głos…

Friday, December 14th, 2007

Piotr Wrzosiński stymuluje blogosferę lepiej niż debata na blog.pl. W technicznej blogosferze, odwrotnie niż w politycznej, najburzliwsze dyskusje dotyczą przyszłości.

Piotr pokusił się o zdefinowanie przyszłości Internetu. Piotr wierzy, że rozpoznawanie mowy, jako prosty, mało wymagający interface, zmieni oblicze Internetu. Grzegorz Marczak z Antywebu go wyśmiał. Czy słusznie?

Rozpoznawanie mowy to coś co pewnie śni się po nocach niejednemu inżynierowi z Redmond. Pamiętacie słynną prezentację rozpoznawania mowy w Viście?

Ok ale to, że Microsoft sobie z tym nie radzi nie znaczy, że tego nie da się zrobić. IBM zrobił system rozpoznawania mowy dla Hondy - taki ficzer ma Acura TSX - rozpoznawanie mowy jest w niej połączone z systemem nawigacyjnym - wystarczy powiedzieć adres lub kazać systemowi prowadzić do najbliższej restauracji i system to robi. Wg. Alex’a Iskold’a z Read/Write Web działa to wyśmienicie - system rozpoznaje mowę nawet ludzi z silnym akcentem.

Istnieje więc możliwość zrobienia działającego interface’u w oparciu o ludzką mowę - pozostaje pytanie - czy to prosty interface i czy to faktycznie przyszłość Internetu.

Voice recognition w Acurze działa i jest użyteczny bo dostosowuje się do wymagań użytkownika - kierowca ma zajęte ręce i wzrok skupiony na drodze - głos i słuch są więc odpowiednimi nadawcami i odbiorcami komunikatu. Taki interface nie wymaga zaangażowania zmysłu wzroku i dotyku - czyli kierowca może sprawnie wykonać główne zadanie - prowadzenie auta.

Piotr pisze:

Jeśli więc powstanie interfejs, który pozwoli na pełne korzystanie z Sieci wszędzie, przy pomocy niewielkich urządzeń przenośnych, w naturalny sposób - bez alfabetu, klawiatur, wszystkich skomplikowanych w obsłudze, to będziemy mieli Web 3.0.

Zgadzam się - mowa jest znacznie naturalniejsza od pisma. Naturalniejsza bo nie musimy się jej uczyć - wiedza o tym jak mówić przychodzi do nas sama, pisanie to coś znacznie trudniejszego. Np. Sokrates całkiem nie doceniał pisma uważając je za coś co psuje sprawność pamięci - całe szczęście jego największy uczeń Platon nie podzielał tego poglądu mistrza i spisał jego filozofię.

W ogóle w starożytnej Grecji czasów Sokratesa nie ceniono przesadnie wynalazku pisma - ówcześni nauczyciele - Sofiści - uczyli retoryki - czyli pięknego mówienia. Jeśli przepowiednia Piotra się ziści to w tym kierunku powinniśmy kształcić przyszłe pokolenia.

Mowa - pomimo tego, że jest naturalniejsza od pisma - pisma nie zastąpi. Nawet w Web 3.0. Dlatego, że scenariusze użycia mowy i pisma są różne.

Mowy używamy do bezpośredniego kontaktu, gdy spodziewamy się natychmiastowej reakcji odbiorcy komunikatu - mowa wymaga pełnego skupienia. W Internecie jest przestrzeń w której mowa sprawdza się nieźle - np w komunikatorach co nie sprawiło jednak, że firmy tworzące komunikatory zrezygnowały z opcji czatu tekstowego. Pismo w sieci wygrywa i będzie wygrywało z mową bo jest mniej wymagające. “Stukanie w szybkę” i klawiaturę (nawet małą) pozwala na to co jest chyba esencją (po)nowoczesnego życia - multitaskingu. Dzięki tekstowemu czatowi w komunikatorach możemy rozmawiać z 10 osobami naraz - spróbujcie czegoś takiego przez telefon! Jednocześnie możemy też czytać maile i blogować bo sami decydujemy kiedy odpisujemy na komunikaty ludzi, z którymi czatujemy. Mamy archiwum dzięki, któremu pamiętamy o czym rozmawialiśmy - wszyscy dobrze wiemy, że to działa.

Podobnie jest z smsami i mailami - piszemy je wtedy gdy nie możemy/nie chcemy dzwonić. Dyktowanie smsa lub maila nie ma sensu z co najmniej dwóch powodów:

  1. Pismo można łatwo redagować - zwłaszcza pismo w postaci cyfrowej. Nie wyobrażam sobie, dyktowania dłuższej wypowiedzi, bo nie potrafię, tak jak Mozart, pisać (myśleć?) bez wprowadzania poprawek. A poprawianie tekstu mówiąc musiałby być wybitnie czasochłonne i niewygodne. No chyba, że wszyscy będziemy mistrzami retoryki :)
  2. Mutlitasking o którym już wyżej wspominałem - piszemy, żeby nie mówić - piszemy smsa pod stołem podczas nudnej konferencji - nie możemy mówić - musimy stukać.

Wiem, że voice recognition sprawdza się w przypadku poczty głosowej - jest taka usługa SpinVox, która jakiś czas temu ekscytował się Guy Kawasaki - SpinVox zmienia nagranie z poczty głosowej na maila lub smsa. To jest to Web 3.0 Piotra? Tylko, że poczta glosowa (przynajmniej w Polsce) nie jest chyba najpopularniejszą formą komunikacji - jest też chyba mało treściwa (”Proszę oddzwoń na numer bla bla bla“)

Jestem ciekawy jakie inne scenariusze użycia interface’u mówionego w Internecie widzi Piotr. Widzicie jakieś zastosowanie?

PS. O tym co się wg mnie wydarzy się w przyszłości będę pisał przy okazji opublikowania wyników naszej ankiety - najprawdopodobniej już jutro :)

Allegro - miłościwie nam naśladujący

Tuesday, December 11th, 2007

Allegro fajnie kombinuje ze zmianami na stronie wyszukiwania, do tabelki z aukcjami dodało koszt z dostawą. To piękny i użyteczny pomysł - ciekawe dlaczego wprowadzono go dopiero teraz? No ale lepiej późno niż wcale.

Poza tym możemy sobie szybko odfiltrować “Kup teraz” od aukcji. Cool. Allegro jest coraz bliżej funkcjonalnie do eBay.com.

Marcin pisze, że nasza czołówka jest mało odważna i przykład Allegro dobrze to obrazuje - Allegro dzielnie (i z sukcesami) podąża ścieżką wytyczoną przez eBay. Allegro wprowadziło jakieś tam (imo kiepskie) sklepy bo eBay ma dokładnie to samo (tylko lepiej). Nowa wygląd listy aukcji to też naśladownictwo. Nie mam obsesji klonowania ale trochę świeżości by się przydało. Nie tylko dla tego, że jest nudno - pewne zmiany po prostu by się przydały.

Ok, jest niby nowa wyszukiwarka, lepsza niż stara ale używaliście kiedyś tego mega skomplikowanego formularza?

To na co czekam to możliwość przeglądania aukcji bez stylowania użytkowników. A najlepiej - narzucenie jakiś sztywnych ram tak, żeby czytanie opisów nie było tak uciążliwe i niewygodne jak teraz. Takich aukcji jak ta, ta i ta jest cała masa. Allegro to nie MySpace gdzie user ma “wyrazić siebie”. To ma być przecież do kupowania i sprzedawania… Popisy artystyczno/designerskie nie bardzo mi tutaj pasują.

W ogóle jestem ciekawy genezy tej wolności stylowania na eBay (bo Allegro pewnie po prostu to skopiowało) - po co jest ten ficzer? Allegro miało z nim sporo problemów (te wszystkie xssy itp.) ale mimo tego nie pozbyło się go. Czemu? Bo eBay się nie pozbył?

Allegro mogłoby wprowadzić coś ala wiki-składnia - userzy nadal mają wolność układania informacji, budowania hierarchii opisu (tytuły, podtytuły, wyrożnienia, linki, zdjęcia itd) ale wszystko w pewnych ramach ułatwiających czytanie. Jeżeli zrobić to odpowiednio prosto to to mogłoby działać.

Czas podsumowań, podsumowań czas…

Thursday, December 6th, 2007

Mamy grudzień choć tego pogodowo może nie widać. Jeśli grudzień to zgodnie z tradycja blogerską wypadałoby podsumować mijający rok. Trochę się działo. Mieliśmy kilka mniejszych i większych rewolucji, które przez parę kolejnych lat będą odbijały się echem w polskim i globalnym Internecie.

Co było ważne, a co nie? Co namieszało, a co tylko zrobiło zamieszanie? Mam nadzieję, że na takie i podobne pytania odpowie ankieta, którą przygotowaliśmy (my czyli zespół organizujący Barcamp Poznań).

Także zrób coś dla Polski i wypełnij ankietę!

Do zobaczenia najpierw na Auli a potem na Barcampie :)