Data Portability - DRY w Web 2.0
“Don’t repeat yourself” - zasada dobrze znana programistom, która zupełnie nie ma odzwierciedlenia w efektach pracy większości programistów webowych. Niestety. Programiści i projektanci licznych serwisów i aplikacji nurtu web 2.0 ciągle wymagają od ich użytkowników by się powtarzali.
Zanim zaczniemy używać jakiegoś serwisu musimy stworzyć sobie w nim środowisko czyli: zarejestrować się, zbudować sobie profil (wgrać avatar, wypełnić formularze itd) i poszukać jakiś znajomych. To samo trzeba zrobić w prawie każdym serwisie. Czas, który poświęcamy na tworzenie środowiska moglibyśmy przeznaczyć na tworzenie treści - czyli zwiększyć swoją produktywność.
Poza tym sam fakt konieczności wypełniania kolejnych takich samych formularzy działa bardzo demotywująco. Obniżając barierę wejścia robimy dobrze nie tylko użytkownikom ale przede wszystkim sobie - jest szansa na to, że użytkownik chętniej zrobi coś w naszym serwisie jeśli nie będziemy wymagali od niego spełnienia tych wszystkich nudnych formalności.
DataPortability.org to grupa robocza, która wykorzystując istniejące technologie chce stworzyć jednolity standard wymiany danych. Grupa ma silną reprezentację branży internetowej - w pracach uczestniczą przedstawiciele takich firm jak Google, Yahoo, Facebook, Plaxo a od wczoraj dołączył również Microsoft.
To, że możliwość zarządzania swoimi danymi przez użytkowników jest oczywiste zarówno dla tych użytkowników jak i dla małych lub nowych serwisów, które w ten sposób liczą właśnie na zmniejszenie tej bariery, którą musi pokonać nowy użytkownik. Dużym teoretycznie powinno mniej na tym zależeć - u nich “śnieżna kula” jest już dobrze rozpędzona. Po co więc uczestniczą w pracach DataPortability.org?
Możliwość przenoszenia danych to w pewnym sensie uwolnienie rynku. Gdy już stanie się faktem użytkownik będzie wybierał takie usługi, które najbardziej mu odpowiadają, a nie te w których już ma znajomych. Decyzja będzie mniej wymuszona okolicznościami a bardziej racjonalna.
Za decyzją dużych kryje się więc pewnie oczekiwanie na przemieszczanie się użytkowników w kierunku “do” z nie “z” ;). Poza tym to daje szanse na odświeżenie rynku - nowe, sprytne firmy będą miały większe szanse na konkurowanie z dużymi. Duże dysponują kapitałem a nie zawsze super pomysłami i energią - taka świeżość jest dla nich okazją inwestycyjną.
Pamiętacie aferę Scoble (Plaxo) vs Facebook? Obie firmy - Facebook i Plaxo - 5 dni po tej aferze przystąpiły do grupy roboczej DataPortability. Co z tego skoro w regulaminie Facebooka nadal jest zapis o tym, że swoich danych nie można wyciągać automatem? Droga do Data Portability jest jeszcze daleka.
Na koniec - obejrzyjcie sobie bardzo fajnie zrobiony materiał promocyjny inicjatywy:
Tagi: błędy-i-wypaczenia, data-portability, otwarte-standardy, pomysły-i-idee, przegląd-sieci
January 25th, 2008 at 21:33
Myślę, że wbrew pozorom droga nie jest aż tak daleka :-) Bardzo wiele serwisów społecznościowych już teraz wspiera wiele funkcjonalności np. z przemieszczaniem listy znajomych, więc częściowo projekt już żyje. Na pewno po przyłączeniu się wspomnianych firm coraz więcej osób będzie skłonnych to uczestnictwa i rozwoju.
Dobry wpis i świetny filmik promocyjny, rzeczywiście.
January 29th, 2008 at 18:49
Bardzo ciekawa inicjatywa. Wydaje mi się że warto w tym miejscu wspomieć o OpenID, który stara się także odciążyć użytkownika od wielokrotnego podawania swoich danych. DataPortability.org idzie nawet dalej, bo tu nie chodzi tylko i wyłącznie o twoją tożsamość, ale o twoje kontakty, znajomych, zdjęcia itp.
Już teraz wiele serwisów umożliwia np. importowanie swoich zdjęć z flickr.com. Na pewno dobrze by było wypracować w tej materii jakiś standard. Obawiam się jednak, że to może jeszcze potrwać.
Trzymam kciuki, ułatwi to nam buszowanie po internecie :)