Nie chodzi o głośne przejęcie firmy Doubleclick - chodzi o odsłony.
Google to dla milionów ludzi strona startowa. Google to dla nich początek Internetu, pierwszy klik. Przez lata pierwszy klik wystarczył by Google stało się potężną korporacją i czołową marką świata. By utrzymać dynamikę wzrostu Google kolonizuje drugi klik.
Kilka przykładów:

Już nie potrzebujesz osobnego serwisu z pogodą.

W Google poczytasz o ulubionym artyście

Google podrzuci Ci świeże newsy

Podpowie na co iść do kina

Pokaże lokalizacje na mapie

Pokaże definicję słownikową

Pozwoli obejrzeć też wideo - od razu w wynikach wyszukiwania

A od niedawna pomaga przeszukać od razu stronę, którą chcemy odwiedzić - wykorzystując to, że wielu z nas szuka nawigacyjnie.
Czego brakuje? Mamy newsy, rozrywkę, informacje - nie ma komunikacji. Komunikacja to, poza emailem, Facebook i MySpace. Być może pomysłem na drugi klik w tym segmencie jest iGoogle, które od wczoraj obsługuje OpenSocial. Andrew Chen twierdzi, że Google jest coraz bardziej horyzontalne i że implementacja społeczności w iGoogle to ruch mający na celu odebranie MySpace i Facebook tych użytkowników, którzy wchodzą na te serwisy by sprawdzić co nowego słychać u ich znajomych.
Czy to znaczy, że Google chce konkurować z Flakerem? :)
