Public Domain
Sunday, November 30th, 2008James Boyle, profesor prawa, jeden z animatorów ruchu Creative Commons właśnie wydał książkę pt. “The Public Domain - Enclosing the Commons of the Mind”.
Prawo autorskie wyrosło z przekonania, że wytwór intelektu trzeba regulować i zamykać w pewnych sztywnych, prawnych ramach bo wytwory intelektu są równie cenne co wytwory materialne - a czasem cenniejsze.
Powstał termin ‘własności intelektualnej’, który dosadnie wyraża czym jest wytwór intelektu - to własność, własność taka sama jak dobra materialne.
Wszystko byłoby w sumie akceptowalne gdyby nie seria ‘błędów i wypaczeń’. Prawo autorskie i jego szczegółowe regulacje wielokrotnie negatywnie wpływało na ludzką kreatywność. W rezultacie pomysł bo chronić twórczość sprawił, że twórczość jest niejednokrotnie skutecznie ograniczana. Własność zaczęła kolonizować to co do tej pory było bezpańskie.
Można z całą pewnością powiedzieć, że ludzka kultura to kultura kopiowania i remiksu. Trudno pomyśleć o czymś co powstało samo z siebie nie bazując kreatywnie na pomysłach innych. I chodzi zarówno o naukę, sztukę jak i start-upy internetowe. Kreatywny remiks pcha to wszystko do przodu. Wbrew wszystkiemu.
Między innymi dlatego powstał ruch Creative Commons, który stara się nadać bardziej realny i pro kulturowy wymiar ‘własności’ intelektualnej. Trudno sobie wyobrazić, że w czasach gdy prawie każdy jest twórcą i publikuje mielibyśmy ściśle przestrzegać przestarzałego prawa autorskiego, prawa gdzie każda myśl lub akt twórczy wyrażony publicznie ma właściciela.
Boyle pisze o tym, że potrzebny jest ruch analogiczny do ruchu ekologicznego, który walczyłby o ochronę domeny publicznej. Mówi o tym, że ekolodzy pokazali nam, że jest coś takiego jak ‘środowisko naturalne’ a nie tylko ‘mój staw’, ‘twój las’, i ‘jego kanał’ i że potrzebujemy tego samego w ‘środowisku informacji’.
Książka jest dostępna za darmo, na licencji CC Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 3.0.

