« Previous | Next »
fabryki treści vs prasa
Published on 07/02/10
by Kuba Filipowski
Richard Rosenblatt to Rupert Murdoch internetu. Rosenblatt tworzy media przy pomocy Excela nie oglądając się na etos dziennikarski. Jego spółka Demand Media to fabryka niskiej jakości treści, która dotyczy tematów najczęściej wyszukiwanych w Google.
Model jest prosty – wyprodukować jak najwięcej dobrze indeksującej się treści, która odpowiada na popularne zapytania za jak najniższą cenę i serwować reklamy obok tej treści.
Tradycyjni wydawcy nienawidzą Rosenblatta. Z wzajemnością – Resenblatt stwierdził, że jedyna szansa na przetrwanie największych amerykańskich tytułów to przejęcie przez miliarderów, którzy będą je utrzymywali z filantropijnych pobudek.
Najgorsze co w takiej sytuacji mogą zrobić tradycyjni wydawcy do obrazić się na rzeczywistość. Model funkcjonowania Demand Media jest na tyle prosty, że każdy duży wydawca może go z powodzeniem skopiować, odcinając w ten sposób kawałek z long-tailowego tortu, którym żywi się Resenblatt.
To co mają tradycyjni wydawcy, a czego jeszcze długo nie będzie miał Resenblatt to mocne, rozpoznawalne, opiniotwórcze i godne zaufania brandy. Wydaje mi się, że drugim kierunkiem jest przeniesienie tych tytułów do sieci i pobieranie opłaty za dostęp do treści w nich publikowanych.
Model jest banalny, jest wręcz przeniesieniem modelu z reala – darmowe gazety typu Metro charakteryzują się szitowym kontentem – dlatego opłaca się je rozdawać za darmo i utrzymywać tylko z reklam. Wysokiej jakości prasa kosztuje – i są ludzie, którzy pomimo dostępu do darmowej prasy wolą płacić za jakość sygnowaną daną marką gazety i nazwiskami autorów.
Pozostaje pytanie o skalę – czy sprzedaż treści wysokiej jakości w internecie to duży czy średni biznes. Czy reklama obok płatnej treści to reklama droższa niż ta przy treści darmowej? Ilu ludzi zapłaci za wysokiej jakości treść i ile będą wstanie zapłacić. Czy “druga noga” w postaci szitowego kontentu generowanego na potrzeby wyszukiwarek to biznes o skali, która jest w obrębie zainteresowań dużych koncernów mediowych. Trzeba policzyć i popróbować.
Tak jak pisałem – najgorsze co mogą zrobić wydawcy to obrazić się na rzeczywistość i dalej robić to co robią bez próbowania nowych (starych) modeli. Smutny będzie świat bez dobrych tytułów prasowych.
Co dalej?
Proszę skometuj ten tekst - jestem ciekawy co o nim myślisz. Możesz też podlinkować swój wpis używając trackbacku: fabryki treści vs prasa.

Komentarze dotyczące wpisu "fabryki treści vs prasa"
komentarze (1)
Sławek
21/05/10
Ciekawy model biznesowy. Czasem włożysz w jakiś projekt mnóstwo pracy i nie możesz się wybić, a innym razem bez większego wysiłku podczepisz się pod jakiś trendowy temat i nagle się okazuje że musisz zmieniać serwer, bo ludzie walą drzwiami i oknami żeby poczytać o “kolejnych 30 najlepszych na świecie aplikacjach na iPada”.
Tylko czy zadowolić się pisaniem pod publikę i wyszukiwaniem taniej sensacji, czy może pójść w kierunku samospełnienia? Hmm.. w pewnych chwilach mam ochotę rzucić samospełnienie w kąt i żyć z reklam.
***
Notka co do treści:
a) popraw “tradycyjni wydawcy do obrazić” na “to obrazić”
Zostaw komentarz