Berliński artysta Markus Kison zrobił niesamowitą pracę dyplomową. Podłączył fizyczny obiekt, rodzaj balonu naciąganego automatycznie przez dużą liczbę nitek do parsera treści z blogów z blogger.com. Na balonie umieścił osiem najbardziej podstawowych ludzkich emocji/stanów psychicznych (miłość, uległość, respekt, dezaprobata, żal, pogarda, agresja, optymizm) - im wyżej tym emocje silniejsze. Balon jest fizyczną reprezentacją schematu emocji Robert’a Plutchik’a
Balon jest naciągany w odpowiedni sposób w zależności od aktualnych emocji blogerów. Jego kształt zmienia się w czasie rzeczywistym.
Na Barcampie #7 eksperymentowaliśmy z formułą unconference - był to eksperyment, który wspominam jako połowicznie udany. Na Barcamp #9 chcemy kontynuować. Wierzę, że to chwyci :)
Czemu to jest fajne?
Prelegenci zaproszeni przez organizatorów nie zawsze poruszają ten temat, który interesuje mnie w danej chwili. Unconference to sposób na znalezienie ludzi, których również interesuje dany temat i chcą o nim pogadać, podzielić się wiedzą i doświadczeniami.
To też możliwość pogadania o tym co zostało poruszone w prezentacji, a z powodu ograniczeń czasowych niewystarczająco dopowiedziane.
To rozmowa kuluarowa z elementem porządkującym - podłączasz się do tematu, a nie koniecznie znajomych uczestników - to szansa na poznanie nowych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Świetny początek nowej znajomości, która być może zaowocuje wspólnym projektem.
Unconference nie wymaga umiejętności publicznego przemawiania. Rozmawiasz w małej grupie, siedząc - typowa, niestresująca dyskusja.
Masz okazję włożyć coś do imprezy w której uczestniczysz - czyli uczestniczysz w pełni.
Nie musisz być ekspertem w danej dziedzinie by rozpocząć temat na unconference - chcesz się czegoś dowiedzieć - powiedz czego, na pewno znajdą się ludzie, którzy też chcą o tym porozmawiać.
Zalet tego typu sesji jest więcej - jest ich tyle ile ciekawych spostrzeżeń i pomysłów w naszych głowach. Warto je pokazać.
Na koniec przypominam zasady dot. Barcampu w Poznaniu (to już #9 spotkanie!):
Będą trzy wydzielone przestrzenie na każdej z nich będziecie mogli omówić interesujący Was temat
Zaraz po części prezentacyjnej zapytamy Was co chcielibyście omówić i jakie tematy zaprezentować. Trzy osoby zapiszą tematy na tablicy.
Każdy z uczestników barcampu wybierze w której z sesji chce uczestniczyć. Obowiązuje zasada “dwóch stóp” - jeśli temat Cię nie interesuje to… masz dwie stopy - możesz iść posłuchać o czym mówi się w innym miejscu.
Przy każdej wydzielonej przestrzeni będą notesy w których powinniście skrótowo udokumentować przebieg sesji. Wrzucimy to potem na wiki.
Są dwa proste sposoby na grupowanie i filtrowanie treści na blipie. Jeden wytworzony sztucznie - tagi - zalety są takie, że można otagować wszystko. Wada jest jedna - trzeba coś robić, czyli trzeba tagować.
Drugi jest bardziej naturalny - linki. Linki na blipie są świetne bo szybkie - po prostu gdy coś się dzieje to dostajesz do tego linka, w trybie instant. Często dostajesz tego samego linka od kilku osób.
Grzegorz Marczak jakiś czas temu pisał o Twitlinks - serwisie pokazującym linki ze statusów znanych techblogerów - to fajne ale elitarne podejście, jednak przy skali Twittera chyba jedyne sensowne.
Do linków z blipa było kilka podejść (dzięki API) - stare BlinksFilipa Teppera i znacznie nowsze ale działające tak samo Blinki. Oba serwisy nie działają bo nie grupują wpisów z tym samym linkiem - pokazują same suche linki bez opisu. Nuda i niska użyteczność.
Ale powstał też Blipgo.pl - serwis Marcina Pietrzaka. Blipgo wygrywa tym, że grupuje statusy z tym samym linkiem, pokazuje obrazki (jeśli link odnosi się do obrazka) i ma ranking 20 najpopularniejszych linków z ostatnich 24h. Czego nie ma Blipgo to paginacja/archiwum - także widzimy tylko 20 ostatnich linków.
Ostatni temat ugryzł Ojo. Ojo wcześniej stworzył Blipgalerię - skomplikowany serwis do blipowych obrazków. Teraz zrobił Bliplinki. Bliplinki są w tej chwili najlepsze. Jest to samo co na Blipgo plus archiwum plus można sortować jak chcemy przeglądać linki (po ilości linkujących, po wejściach, po dacie dodania, po tagach).
Bliplinki na pewno ułatwią wyszukiwanie fajnych rzeczy bez konieczności permanentnego śledzenia blipa. Tak jak naszBlipcast pozwala na szybkie przejrzenie tego o czym ostatnio się pisze na blipie tak Bliplinki pokażą co ostatnio się na blipie poleca.
Subdomena www przechodzi do lamusa, rządzi i rządzić będzie nie brak subdomeny ale szukanie nawigacyjne.
Szukanie nawigacyjne (navigational search) to to (mega lamerskie ;) ) zachowanie waszych znajomych, sióstr, braci, matek, ojców, dziadków i babć którzy nie widzą różnicy między przeglądarką, a wyszukiwarką i wszystkie adresy wklepują bezpośrednio do Google. Z powodu autofocusa Google (częsta strona startowa) lub po postu z wygody (poprawianie pisowni) wiele osób wrzuca adresy, fragmenty adresów lub nazwy znanych serwisów w okno wyszukiwarki. Ja też tak często robie (so lame).
W Japonii trend już rozpoznano. Ten obrazek ilustrujący tekst to zdjęcia plakatów i reklam outdoorowych - jak widzicie często zamiast adresu lub dodatkowo poza adresem jest okienko wyszukiwarki z wpisaną frazą pod która można znaleźć daną stronę.
U nas na razie w reklamach obcina się www. HTTP:// odcięto już dawno. Poniższy wykres pokazuje jak wiele osób używa fraz nawigacyjnych w Polsce.
A tutaj ilustracja, że subdomena www zanika (w mentalności userów) i jak ważne jest takie konfigurowanie serwera, żeby strona działała zarówno z www jak i bez www (ciągle często się spotyka strony które nie działają bez www).
Info o Plejadzie dostałem dzień przed oficjalnym odpaleniem od Tomasza Berezowskiego. Po wejściu od razu widać, że ktoś się nieźle nad tym napracował (dreamlab?) - to najbardziej odpicowany serwis plotkarski w polskiej sieci.
Ale powiedzieć o Plejadzie, że to konkurencja Pudelka byłoby jednak niewłaściwe. To inne serwisy i inne wizje. Pudelek (Plotek) celują w ludzi, którzy szybko chcą zaspokoić ciekawość, szukają ostrego przekazu, lubią czytać o celebach w jakimś konkretnym klimacie.
Plejada plotkarsko nie dorasta Pudelkowi do pięt - Pudel jest ostry i wyrazisty, Plejada poprawna politycznie i nudnawa.
Ale nie o to chodzi. Plejada to produkt TVNu i to widać i słychać. Plejada to w końcu sensowny pomysł na telewizję i jej miejsce w sieci. To, że TVN ma taki pomysł było widać już po tvn24.pl, Plejada jest rozrywkową wersją tvn24.pl - nie Plejada to jeszcze więcej. Plejada to Internetowe dopełnienie TVNu.
Telewizje internetowe na zasadzie “przenosimy telewizje do internetu 1:1″ się nie sprawdziły. Mocno promowany Onet.tv (promowany m.in. w TVNie) nie ma większego zasięgu niż ciągle kojarzony z geekami (coraz mniej stety niestety) Wykop. W przypadku innych nie jest lepiej - zobaczcie wykres poniżej.
Plejada to pomysł na telewizję w sieci z innej strony. Są fragmenty programów TVN, rozmowy z celebami z TVNu i generalnie sporo materiałów z TVNu (video przez Flasha a nie jakieś dziadostwo Microsoftu). Oficjalne strony wszystkich programów TVNu są już podserwisami Plejady. Do tego baza celebów, foty i zalążek społeczności (komentarze, profile). Do pełni szczęścia telewidzo-internauty brakuje darmowych odcinków seriali (Hulu style) - płatne są.
To co zrobił ITI to przełom w polskiej sieci. Teraz czekamy na odpowiedź Polsatu - gdyby zrobił to samo plus darmowe odcinki seriali i sport to…
to blog o Internecie. Poczytasz tu o tym co ciekawego i nowego dzieje się w kraju (w tym plotki i przecieki ;)) i zagranicą.
Znajdziesz tu też fajne oferty pracy dla ludzi z branży IT.