Autor: Kuba Filipowski
Tagi: web 2.0 — @ 15:13 2008-03-04

Kilkukrotnie ekscytowałem się na łamach tego bloga działaniami grupy roboczej Data Portability. Intuicyjnie można wyczuć, że to co robią jest potrzebne - przenoszenie danych między różnymi serwisami to problem. Ciekawe jednak jak wielu ludzi dotyczy? Czy nie jest to tylko niewielka garstka geeków?

Wg badań ankietowych Parks Associates z 2007 roku około 40% użytkowników MySpace ma konto w innym serwisie typu social netwoking.

socialgraph.png

Wg raportu Hitwise z badań nad Australijskimi użytkownikami serwisów społecznościowych wynika, że tylki 5% trafficu z serwisów typu social networking na MySpace pochodzi z Facebooka. Jak widać dominuje “długi ogon”.

Co to może mówić o użytkownikach serwisów typu social networking?

Na pewno to, że korzystają z niszowych serwisów dostosowanych do swoich upodobań ale jednocześnie używają też bardzo dużych, “generycznych” serwisów typu MySpace czy Facebook (w Polsce Nasza-Klasa).

Wracając jeszcze do raportu Parks Associates - 16% użytkowników MySpace korzysta z 3 lub większej ilości serwisów SN - to daje około 48 mln użytkowników aktywnie korzystających z kilku serwisów społecznościowych.

Rozproszenie danych wydaję się być na tyle duże, że idee stojące za działaniami grupy DataPortability rzeczywiście reprezentują realne potrzeby sporej części użytkowników Internetu.

Autor: Kuba Filipowski
Tagi: webdev, web 2.0 — @ 13:12 2008-02-03

Parę dni temu pisałem o tym, że jest taka grupa robocza, że coś tam kombinują i że zebrali się w niej przedstawiciele największych światowych firm zajmujących się internetem, a tu już widać pierwsze efekty.

Efekty spektakularne.

Sprawcą jest oczywiście Google, które najprawdopodobniej pracowało nad tym zanim weszło do grupy.

Sieć zaczyna być semantyczna - Social Graph API korzysta z Microformatów, a konkretniej z XFN i FOAF. Na bazie tych oznaczeń połączeń określa rodzaj relacji między różnymi stronami i ich użytkownikami. Social Graph API to przetworzona (tak by można było coś z nią robić) rozproszona sieć społeczna.

Konkretnie - link wychodzący można określić microformatem, np mój profil na flakerze opisałbym rel="me", a link do bloga Adama Zygadlewicza rel="friend met co-worker". W ten sposób Google rozpoznaje relacje pomiędzy stronami. Teraz za pośrednictwem Social Graph API mogę wyciągnąć np wszystkich znajomych danego użytkownika na podstawie loginu z Twittera i sprawdzić czy są też na flakerze. Social Graph API sprawdzi czy w profilu na Twitterze dany użytkownik linkuje do swojego bloga (rel="me"), jeśli tak to sprawdzi czy na tym blogu linkuje do profilu na Flakerze (znowu rel="me") i jeśli tak to wyrzuci urla do jego profilu. Fajna sprawa.

Tutaj macie przykłady jak to działa.

To co zaoferowało Google bardzo ściśle wiąże się z paradygmatem, który przybliżył Marcin Jagodziński w jednym ze swoich ostatnich wpisów - dobrze przetworzona, komplementarna informacja to infrastruktura. Dobrze (w sensie prawdziwie) przetworzona informacja stała się absolutnie podstawowym dobrem takim jak energia elektryczna, a Google taką informację dostarcza.

Google chce rozdawać karty i tworząc własne, świetne, rozwiązania stawia grupę roboczą Data Portability przed faktem dokonanym i trudno mieć im cokolwiek za złe - API jest otwarte, przydatne, darmowe. Microsoftowi i Facebookowi trudno będzie teraz zaproponować coś konkurencyjnego także de facto będą pracować dla Google.

Autor: Kuba Filipowski
Tagi: pomysły i idee, przegląd sieci, błędy i wypaczenia — @ 10:44 2008-01-24

Don’t repeat yourself” - zasada dobrze znana programistom, która zupełnie nie ma odzwierciedlenia w efektach pracy większości programistów webowych. Niestety. Programiści i projektanci licznych serwisów i aplikacji nurtu web 2.0 ciągle wymagają od ich użytkowników by się powtarzali.

Zanim zaczniemy używać jakiegoś serwisu musimy stworzyć sobie w nim środowisko czyli: zarejestrować się, zbudować sobie profil (wgrać avatar, wypełnić formularze itd) i poszukać jakiś znajomych. To samo trzeba zrobić w prawie każdym serwisie. Czas, który poświęcamy na tworzenie środowiska moglibyśmy przeznaczyć na tworzenie treści - czyli zwiększyć swoją produktywność.

Poza tym sam fakt konieczności wypełniania kolejnych takich samych formularzy działa bardzo demotywująco. Obniżając barierę wejścia robimy dobrze nie tylko użytkownikom ale przede wszystkim sobie - jest szansa na to, że użytkownik chętniej zrobi coś w naszym serwisie jeśli nie będziemy wymagali od niego spełnienia tych wszystkich nudnych formalności.

DataPortability.org to grupa robocza, która wykorzystując istniejące technologie chce stworzyć jednolity standard wymiany danych. Grupa ma silną reprezentację branży internetowej - w pracach uczestniczą przedstawiciele takich firm jak Google, Yahoo, Facebook, Plaxo a od wczoraj dołączył również Microsoft.

To, że możliwość zarządzania swoimi danymi przez użytkowników jest oczywiste zarówno dla tych użytkowników jak i dla małych lub nowych serwisów, które w ten sposób liczą właśnie na zmniejszenie tej bariery, którą musi pokonać nowy użytkownik. Dużym teoretycznie powinno mniej na tym zależeć - u nich “śnieżna kula” jest już dobrze rozpędzona. Po co więc uczestniczą w pracach DataPortability.org?

Możliwość przenoszenia danych to w pewnym sensie uwolnienie rynku. Gdy już stanie się faktem użytkownik będzie wybierał takie usługi, które najbardziej mu odpowiadają, a nie te w których już ma znajomych. Decyzja będzie mniej wymuszona okolicznościami a bardziej racjonalna.

Za decyzją dużych kryje się więc pewnie oczekiwanie na przemieszczanie się użytkowników w kierunku “do” z nie “z” ;). Poza tym to daje szanse na odświeżenie rynku - nowe, sprytne firmy będą miały większe szanse na konkurowanie z dużymi. Duże dysponują kapitałem a nie zawsze super pomysłami i energią - taka świeżość jest dla nich okazją inwestycyjną.

Pamiętacie aferę Scoble (Plaxo) vs Facebook? Obie firmy - Facebook i Plaxo - 5 dni po tej aferze przystąpiły do grupy roboczej DataPortability. Co z tego skoro w regulaminie Facebooka nadal jest zapis o tym, że swoich danych nie można wyciągać automatem? Droga do Data Portability jest jeszcze daleka.

Na koniec - obejrzyjcie sobie bardzo fajnie zrobiony materiał promocyjny inicjatywy:



yashke.com

to blog o Internecie. Poczytasz tu o tym co ciekawego i nowego dzieje się w kraju (w tym plotki i przecieki ;)) i zagranicą.
Znajdziesz tu też fajne oferty pracy dla ludzi z branży IT.

Bloga tworzy i prowadzi firma Netguru

LINKUJMY! - akcja hipertextowa
Spotkasz nas na Barcamp Poznań

Ostatnie komentarze

  • rafalski: "inteligentniejszy pasek adresu" - nie zainstaluję trójki, dopóki nie będzie się dał
  • ffdg: W sumie fajnie.. fajne domeny są juz głównie zajęte, a tak można zaistnieć majac
  • Łukasz Derkacz: Odnoszę ostatnio, że większość ludzi "od Firefoxa" ma problemy z obiektywnym myśleni
  • yZZuF: A ja i tak wolę Vimperatora. Całkowita minimalizacja interfejsu no i przede wszystkim sk
  • Patrys: Ja bym powiedział, że on wcale nie jest dostosowany do systemu wyglądem, zwłaszcza na
  • No - name: Bardzo dziękuję za zgłosznie się do mnie w sprawie koszulki :)
  • Kuba Filipowski: haha czadowe