Większość aplikacji na Facebooku to te, których używa się tylko dla rozrywki. Wykres stworzony przez Flowingdata.com przedstawia ~23 tyś. aplikacji pogrupowanych w 22 kategorie. Rozrywka dominuje.
Co to oznacza? Ben Rattray (twórca Change.org) w swoim gościnnym poście na blogu Andrew Chen’a twierdzi, że przyczyna tkwi w wirusowości rozrywki. Aplikacje użyteczne, praktyczne nie mają takiej siły przebicia wirusowego, a model dystrybucji informacji o danej aplikacji na Facebooku w całości opiera się na marketingu wirusowym. Facebook po prostu udostępnił webdeveloperom takie narzędzia marketingowe, które wymuszają ten model dystrybucji (to co widzicie po lewej to jedno z takich narzędzi - lista zaproszeń do różnych aplikacji).
Druga przyczyna jest bardziej ogólna - ludzie wchodzą na Facebooka dla rozrywki. Potwierdza to też fakt, że Facebook nie zjadł LinkedIn. Jeszcze parę miesięcy temu pojawiały się głosy, że Facebook wejdzie w kompetencje LinkedIn - nic z tego - sprawy profesjonalne lubimy oddzielać od rozrywkowych.
Wracając do szukania nawigacyjnego i badań Hitwise - Hitwise przyznaje nagrody najpopularniejszym w 50 branżach serwisom www w Wielkiej Brytanii - to coś jak nasz Megapanel tylko raz do roku. Świetna lista dla tych, których interesuje co się dzieje w UK. Poza badaniem trafficu Hitwise bada słowa kluczowe i ich popularność i publikuje listę 10 najpopularniejszych słów kluczowych związanych z markami. I…
Na zielono zaznaczono nowe rzeczy. Jak widać są to typowi, klasyczni już chyba przedstawiciele Web 2.0. Widać więc pewną zmianę sposobu używania sieci. Rozrywka (social networking jest interesujący, wg mnie, głównie w kontekście rozrywkowym - taki substytut imprezy) staje się dominującym w sieci nurtem wyprzedzając potrzeby informacyjne i zakupowe.
Argos (sieć sklepów w których można kupić wszystko) i Amazon zepchnięte niżej, CBBC wypchięte z zestawienia, BBC też kilka pozycji niżej - wszystko przez łebdwazerowe super-trio. Oczywiście to nie znaczy, że ecommerce i informacja się kończy - nie, ale naciski zaczynają rozkładać się inaczej.
Im internet jest bardziej masowy tym większe jest zapotrzebowanie na rozrywkę. Potrzebę realizują w tej chwili krótkie filmiki i przeglądanie fotek znajomych, wchodzenie z nimi w interakcję.
Co ciekawe z naszego punktu widzenia (kraj 6 portali) na tej liście nie ma nic portalo-podobnego - no może poza BBC (w 2006 też nie było). Wiecie może czemu? Czyżby sieć w UK była bardziej zdecentralizowana? Trudno w to uwierzyć patrząc na dane Alexy - może chodzi o strony startowe, które ustawiają się automatycznie wraz z instalacją sterowników i softu od dostawców broadbandu?
Pytanie główne związane z tym filmem to: Czy to co robisz w Facebook’u zostaje w Facebook’u? To pytanie o prywatność, zarządzanie danymi osobowymi i politykę dot. prywatności i przechowywania i udostępniania danych przez Facebook.
To pytanie, które można ekstrapolować na całe zjawisko social networkingu. Co by było gdyby Nasza-Klasa była przybudówką do CBA?
Kilkukrotnie ekscytowałem się na łamach tego bloga działaniami grupy roboczej Data Portability. Intuicyjnie można wyczuć, że to co robią jest potrzebne - przenoszenie danych między różnymi serwisami to problem. Ciekawe jednak jak wielu ludzi dotyczy? Czy nie jest to tylko niewielka garstka geeków?
Wg badań ankietowych Parks Associates z 2007 roku około 40% użytkowników MySpace ma konto w innym serwisie typu social netwoking.
Wg raportu Hitwise z badań nad Australijskimi użytkownikami serwisów społecznościowych wynika, że tylki 5% trafficu z serwisów typu social networking na MySpace pochodzi z Facebooka. Jak widać dominuje “długi ogon”.
Co to może mówić o użytkownikach serwisów typu social networking?
Na pewno to, że korzystają z niszowych serwisów dostosowanych do swoich upodobań ale jednocześnie używają też bardzo dużych, “generycznych” serwisów typu MySpace czy Facebook (w Polsce Nasza-Klasa).
Wracając jeszcze do raportu Parks Associates - 16% użytkowników MySpace korzysta z 3 lub większej ilości serwisów SN - to daje około 48 mln użytkowników aktywnie korzystających z kilku serwisów społecznościowych.
Rozproszenie danych wydaję się być na tyle duże, że idee stojące za działaniami grupy DataPortability rzeczywiście reprezentują realne potrzeby sporej części użytkowników Internetu.
to blog o Internecie. Poczytasz tu o tym co ciekawego i nowego dzieje się w kraju (w tym plotki i przecieki ;)) i zagranicą.
Znajdziesz tu też fajne oferty pracy dla ludzi z branży IT.