Jakiś czas temu z inicjatywy blipowiczów powstał serwis plotkarski Mikroplotek. To fajny, momentami naprawdę zabawny blog z nieprawdziwymi plotkami na temat mikrocelebrytów z blipa.
Mikroplotek to jednak nie jedyny serwis internetowy z plotkami dotyczącymi mniej znanych osób. Mikroplotek to łagodny, lajtowy blog dla kilku znajomych - o jego starszym, bardziej hardcore’owym bracie (nie, nie Plotek i nie Pudelek) wkrótce może być głośno z powodu samobójstwa osoby o której się tam pisze lub procesu sądowego. Mowa o JuicyCampus.

JuicyCampus to taki miks Naszej-Klasy z Pudelkiem. Użytkownicy są namawiani do publikowania informacji na temat swoich znajomych z kampusu. Można wybrać uczelnie a potem pisać zupełnie anonimowo, bez rejestracji o czym tylko się chce. Twórcy strony podkreślają, że wszystkie wpisy są anonimowe i nie da się dotrzeć do ich twórców. Namawiają też do używania proxy zmieniających IP.
Domyślacie się jakie treści dominują w serwisie? Takie, które podpisane nazwiskiem na pewno prowadziłyby wprost na salę sądową - podżeganie do nienawiści na tle rasowym i etnicznym, molestowanie seksualne, zniesławienie itp.
W Stanach o serwisie zrobiło się głośno gdy organizacje studenckie zaczęły domagać się od administratorów sieci uniwersyteckich by zablokowali dostęp do serwisu. To wyjątkowy przypadek - z reguły studenci walczą o wolność słowa, w przypadku JuicyCampus damagali się cenzury. Powstała nawet grupa na Facebooku studentów walczących z serwisem.
Twórcy serwisu odpowiadają na zarzuty na swoim blogu (w formie ironicznych ale nudnych filmików).
JuicyCampus to straszna sprawa ale wygląda na naturalną kontynuację kultu celebrytów i popularność serwisów plotkarkich - naturalną nie znaczy moralną czy pożyteczną.
Miałem wątpliwości pisząc o JuicyCampus - mam nadzieję, że ten wpis nie zainspiruje nikogo do tworzenia polskiego odpowiednika…



