yashke.com

Wpisy otagowane: ‘ludzie’

Blip blip… aaajt

Friday, June 1st, 2007

blip
fot. KungPaoCajun + losamorales, by-nc-sa

Blip ma bloga mówi Marcin - i betę z dnio dzieckowo-betową (nienarodzony blip) tapetką. Ja testuję od jakiegoś czasu. Od początku właściwie.

Czy blip jest fajny? Jest. Troszkę może mi przytyka procka na wejściu ale potem już śmiga.

Ols na blipie robi relację z obywającej się w Amsterdamie konferencji The Next Web.

Bartek pisze na blogu, że już się uzależnił.

A ja trzymam kciuki za projekt reuptake i kodz. Pozdro 600

Jakob Nielsen nie lubi Web 2.0

Friday, May 18th, 2007

photo by Keka
fot. Keka, by-nc-sa

W wywiadzie dla BBC, guru użyteczności porównał narzędzia i serwisy nurtu web 2.0 do Boo.com - flagowego przykładu dotcomowej bańki z lat ‘90, strony ładnej ale zupełnie nieużytecznej.

Nielsen mówi, że twórcy tzw. serwisów web 2.0 całkowicie zaniedbują rzeczy podstawowe - czyli tworzenie prostych w użyciu stron, dobrych wyszukiwarek, unikania żargonu w tekstach użytych na stronach, oraz zapominają o najważniejszym - o przemyśleniu całości zanim się ją zaprojektuje.

Zamiast tego stawiają na błyszczące ale bezużyteczne detale.

Nielsen (przynajmniej w artykule BBC) mówi ogólnikami, nie precyzuje co konkretnie mu się nie spodobało, nie mówi konkretnie kto popełnia te błędy.

Mówi za to na przykład, że nie wszędzie da się zbudować taką społeczność jak na Facebooku lub MySpace, że istnienie takich społeczności jest silnie uzależnione od specyfiki demograficznej jej członków. Nielsenowi chodzi o to, że MySpace żyje bo zasilany jest nadmiarem wolnego czasu nastolatków.

Jednocześnie Nielsen całkowicie pomija fakt istnienia innych serwisów zasilanych przez społeczność, które działają na innej zasadzie niż MySpace - serwisów które gromadzą użytkowników wokół jakiegoś celu, celu którym niekoniecznie jest zabicie nudy.

Nielsen krytykuje Web 2.0 jako idee współudziału w tworzeniu treści przez dość dziwaczny pryzmat użyteczności tak na prawdę nie mówiąc nic ani odkrywczego ani - niestety - specjalnie sensownego. Jest to krytyka na dużym poziomie ogólności, poziomie, który nie stwierdza nic ani o użyteczności ani tak naprawde nie podważa sensu żadnych “około łebdwazerowych” koncepcji.

Nielsen równie dobrze mógłby powiedzieć, że “nie lubi Web 2.0 bo nie” i zawartość merytoryczna tego twierdzenia byłaby podobna.

Może Pan Nielsen wzorem swoich rad - najpierw przemyśli swoje tezy zanim je wypowie - nie zapominajmy o podstawach :)

Wizualizacja danych wirtualnej sieci społecznej

Wednesday, May 16th, 2007

felix heinen - social network data visualisation

Doskonała praca magisterka - wizualizacja danych dot. użytkowników MySpace. Felix Heinen, student Uniwersytetu Nauk Stosowanych w Norymbergi, stworzył plakat przedstawiający dane na temat użytkowników MySpace i powiązania pomiędzy tymi danymi, plakat uzupełnił aplikacją we flashu.

Co zrozumiałe - praca Felixa bardzo się spodobała użytkownikom innych serwisów społecznościowych i szybko zyskała niesamowitą popularność. Felix dostał kilka ofert sprzedaży aplikacji i z nich skorzystał (btw. czy w Polsce można sprzedawać pracę magisterską?). Praca dostała się również do półfinału konkursu 2007 Adobe Design Achievement Awards.

Co-working - sposób na samotność freelancer’a

Saturday, March 31st, 2007

Freelancerem byłem jakiś (krótki) czas, teraz jestem nim głównie po pracy co jest średnim rozwiązaniem -głównie dlatego, że moje freelancerstwo po godzinach często wydłuża dzienny czas pracy ze znośnych, optymalnych 8 godzin do 12-14 godzin.

Bycie wolnym strzelcem ma bardzo wiele zalet - najfajniejszy jest elastyczny czas pracy i całkowita niezależność, samozatrudnienie pozwala też poświecić więcej czasu na własne projekty. Dlatego od maja zostawiam etat i usamodzielniam się.

W byciu freelancerem najmniej podoba mi się jednak wizja pracy w domu. To nie dla mnie - w domu trudniej skoncentrować się na pracy, jest za dużo “rozpraszaczy”, poza tym brakuje bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Nie lubię ciągle siedzieć w domu tak samo jak nie lubię ciągle być w pracy.

Okazuje się, że nie tylko ja tak myślę. W USA freelancerzy często pracują w kawiarniach czy coffee shopach tylko po to, żeby po przebywać z ludźmi, żeby wyjść z domu. Od jakiegoś czasu panuje “moda” na jeszcze inny sposób na samotność freelancera - tzw. Co-working.

Idea co-workingu jest prosta: kilku freelancerów wynajmuje biuro, każdy pracuje dla siebie, a w razie potrzeby sobie pomagają. W końcu freelancer może “wyjść do pracy” albo, z drugiej strony patrząc - “iść do domu”.

Ale Co-working to nie tylko możliwość oddzielenia biura od domowego zacisza - to przede wszystkim przebywanie z ludźmi - prawdziwymi ludźmi - nie “wirtualną siecią społeczną”.

Wyobraźcie sobie sami jak wiele ciekawych możliwości daje co-working - pozwala na wspólne robienie niektórych zleceń, na tworzenie własnych przedsięwzięć, jest to też fajny wstęp do stworzenia tradycyjnie rozumianej firmy. Wg mnie to doskonałe rozwiązanie dla start-upów.

Nie ukrywam, że idea co-workingu bardzo mi pasuje. Razem z Wiktorem postanowiliśmy zacząć działać w ten sposób w Poznaniu. Szukamy kolejnych co-workerów - więc jeśli zajmujesz się czymś około webowym i chcesz się przyłączyć pisz na: kubafilipowski{maupka}yashke{kropka}com.

update: Wykop ten wpis - dzięki ;)

Więcej o co-workingu przeczytacie tutaj:

25-03-2007 Przegląd sieci

Sunday, March 25th, 2007