yashke.com

Wpisy otagowane: ‘ludzie’

Planeta 7thguard agreguje yashke.com i inne ogłoszenia parafialne

Monday, March 19th, 2007
  • Od dziś wpisy z Yashke będziecie mogli czytać również na na Planecie 7thguard. Dziękujemy Lukaszowi ‘honey’ Jachowiczowi za dodanie :)
  • W odpowiedzi na Wasz feedback poprawiamy stale dział praca - zmieniliśmy trochę formularz dodawania oferty i jesteśmy w trakcie wprowadzania kolejnych usprawnień i poprawek.
  • Na prośbę Michała Fabera z Web Kwadratu wyciąłem z notki o Business Angels Seedfund wideo z zapisem konferencji prasowej. Wideo to znajdziecie teraz tylko w serwisie Biznes.net (po zalogowaniu) i gdzieś na Youtube (bez logowania).

50 najważniejszych ludzi webu

Tuesday, March 6th, 2007

PCWorld.com opublikował listę 50 najważniejszych postaci dzisiejszego webu. Oczywiście są standardy - trio od Googla (Eric Schmidt, Larry Page, Sergey Brin), Steve Jobs, Jimmy Wales czy Jeff Bezos. Mnie najbardziej zainteresowały osoby, których zupełnie nie znam, które robią rzeczy o których nigdy nie słyszałem albo osoby których nie spodziewałem się na takiej liście.

Kogo tu mamy?

  • Jack Ma - właściciel Alibaba.com - jednego z największych serwisów ogłoszeniowych dla biznesu. Serwisu na który już się kiedyś natknąłem ale chyba trochę nie doceniłem. W skrócie chodzi o to, że możesz robić interesy z Chińczykami bez konieczności wyjazdu do Chin (przynajmniej teoretycznie). Jack Ma to nie jest chyba zbyt miły gość - Yahoo chyba skusiła wizja robienia interesów w Chinach bez wychodzenia z domu i Chiński oddział portalu powierzyli firmie Ma - prawdopodobnie to Ma wkręcił Yahoo w aferę ujawniania treści emaili Chińskich opozycjonistów.
  • Dave Winer - twórca RSS 2.0, współautor protokołu SOAP. Dzięki niemu RSS wspiera pliki multimedialne - na przykład podcasty. To również on przekonał The New York Times do korzystania z RSS.
  • Perez Hilton - bloger, twórca ostrzejszej, amerykańskiej odmiany Pudelka. Oskarżony o bezprawne korzystanie ze zdjęć agencji X17. Wg PcWorld - proces Perez’a może mieć zasadniczy wpływ na używanie fotografii przez blogerów.
  • Henry Chon - właściciel Cyworld koreańskiego, o wiele ładniejszego Grona. Podobno 25% Południowych Koreańczyków ma tam konto. Cyworld ma teraz podbić Amerykę.
  • Tila Tequila - dla mnie totalne zaskoczenie - kto to jest Tila Tequila? Tila jest śpiewającą modelką. Podobno Tila walczy z sytemem nagrywając piosenki pop poza wytwórniami płytowymi. Chyba nieźle jej ta walka wychodzi - podobno poza sławą zdobyła też spore pieniądze. Prawdopodobnie najsłynniejsza celebrity WebDwaZerowej rewolucji.

Spotkanie RoRowo-biznesowe w Warszawie

Saturday, January 6th, 2007

Marcin informuje:

  • piąte, noworoczne spotkanie railsowe (z domieszką biznesową), mogę ogłosić już oficjalnie:

Ja będę. A Ty?

Trochę o przyszłości - czyli Web 2007

Wednesday, December 27th, 2006

Jesteśmy w środku łebdwazerowej rewolucji. Jedni widzą w tym szansę na szybkie wzbogacenie, inni szydzą z pęczniejącej bańki dwa zero, jeszcze inni szukają w Web2.0 rewolucji nie tylko w biznesie internetowym ale też w świecie społecznym, kolejni zaś mówią o marketingowym przekręcie a nawet niemoralności sieciowej rewolucji.

Nie da się jednak ukryć, że coś się dzieje, jesteśmy w środku dyskursu starającego się zdefiniować te zmiany - i to chyba największe dokonanie łebdwazerowego hype’u - demokratyczna dyskusja w której partycypują duzi i mali a wszystkich łączy blogosferowo-społecznościowa nić relacji. Mój głos w tej dyskusji jest ważny jeśli wywołuje reperkusje w ekosystemie. Tak to działa.

Poza tą dyskusją - Web 2.0 to na pewno technologie. Technologie nie tyle nowe co często na nowo odkryte lub po prostu spopularyzowane.

Chodzi mi o RSS lub ATOM, AJAX i JSON, XML-RPC, XHTML czy po prostu semantyczny HTML z dekoracją w CSSie. Do tego dochodzą API czyli interfejsy, w tym przypadku, webowych aplikacji opierające swe istnienie na niektórych z powyższych technologii.

Co dalej?

Wg mnie nowy rok przyniesie popularyzację i rozwój kolejnych technologicznych mieszanek i bytów. Skupie się na trzech, które już wywołują emocje i myślę, że będą kształtowały obraz webu 2007.

  1. Renesans Flasha - w tym momencie Flash jest w drugim nurcie. Można by postawić grubą kreskę między webaplikacjami a flashem. W aplikacjach webowych używa się go właściwie tylko jeśli ma wspierać odtwarzanie video i ewentualnie audio. Ten drugi nurt o którym wspomniałem a w którym flash ma silną pozycję to głównie strony czy elementy (animacje, gry, bannery itd.) wspierające kampanie reklamowe. Nurt ignorowany lub traktowany dość agresywnie przez fanów standardów sieciowych (CSS and Javascript monkeys). Myślę, że ta nie do końca racjonalna niechęć wpływa na fakt pomijania użycia flasha w webaplikacjach. A flash, odpowiednio użyty, może naprawdę nieźle wspierać działanie tych aplikacji. Przykładem jest genialne wg mnie Etsy. Również ludzie z Digg’a zauważyli interaktywną potęgę flasha i eksperymentują w Digg labs. Flash zasługuje na swój renesans właśnie w webaplikacjach. Tak jak zasługiwał na to JavaScript.

    Dalej - flash rozwija się w różnych kierunkach - mamy OpenLaszlo - dość świeży jeszcze miks technologiczny w stylu AJAX’a silnie wykorzystujący feel flasha.

    Jest Flex 2 czyli framework Adobe do tworzenia Rich Internet Application z darmowym SDK.

    Do tego dochodzi absolutna świeżynka od Adobe czyli Apollo. Apollo to łącznik pomiędzy aplikacjami desktowpowymi a RIA - więcej dowiecie się z Wiki Adobe Labs oraz tego video.

  2. Widżetomania - to już się dzieje. Wg mnie rok 2007 będzie stał widgetami. Widgety to fragmenty kodu (najczęściej javascript) wklejane bezpośrednio do źródła HTML wywołujące zewnętrzne aplikacje. Są fajne bo nie wymagają od użytkownika ani ogromnej wiedzy, ani trudnej instalacji, ani dostępu do jakiegoś języka typu server-side, a do tego są interaktywne i wyjątkowo sexy. Do tego zwiększają zasięg aplikacji, która widgety udostępnia - można je więc traktować jako część kampanii wirusowej. Wszyscy są zadowoleni.

    Widgety to tak jak flash - żadna nowość - wszyscy chyba pamiętają liczniki odwiedzin z końca XX wieku - to w sumie to samo. Zmieniło się jednak podejście - dzisiejsze widgety są dużo bardziej pomysłowe oraz tworzone bezpośrednio po to by promować witrynę udostępniającą dany widget. Stare pomysły w nowym ubraniu.

  3. Identity 2.0 - czyli nowe podejście do tożsamości w sieci.

    Wysyp serwisów społecznościowych i aplikacji, które wymagają od nas rejestracji powoduje potrzebę jakiegoś zarządzania danymi personalnymi oraz loginami i hasłami. Jest parę pomysłów rozwiązania tego problemu. Identity 2.0 to złożony problem bo nie dotyczy tylko technologii ale w ogóle filozofii podejścia do tożsamości oraz popularyzacji pewnych dość jeszcze kontrowersyjnych i nie do końca rozumianych koncepcji. Wg mnie w roku 2007 rozpędu nabiorą różnego rodzaju projekty związane z tożsamością drugiej generacji - zwłaszcza projekt OpenID oraz rzeczy które robią ludzie z Sxip.com (np Sxipper).

    O Identity 2.0 możecie poczytać po polsku na stronie Marcina Jagodzińskiego - identity20.pl. Obejrzyjcie również znakomitą prezentację Dick’a Hardt’a z Sxip.com.

Podobnie jak Karl Popper nie wierzę w determinizm historycystyczny dlatego wiem, że w tzw międzyczasie może powstać coś nowego co swoim blaskiem całkiem przyćmi wyżej przedstawione zagadnienia - ta “rzecz” może powstać nawet w opozycji do wyżej wymienionych. Zdaję sobie z tego sprawę. Powyższe technologie i rozwiązania są jednak wg mnie tym co już zaczyna zmieniać Internet a przyszły rok wg mnie je podkreśli i rozreklamuje. Ale zobaczymy.

Swoje “proroctwa” opieram na lekturze kilkudziesięciu blogów (część linkuję w tekście) i własnych przemyśleniach.

Web 2.0 czyli utopia w praktyce

Wednesday, December 20th, 2006

Marcin na blogu pisze o chudym długim ogonie i pyta czy Myspace “przynosi najwięcej kasy” dzięki dużej ilości odsłon. To o tej kasie i parę akapitów wcześniej o marksistach przywołało mi z pamięci kilka rzeczy, które gdzieś tam czytałem.

Marcin pisze o narzędziach i pośrednikach - wg read/write web to pośrednicy rozdają karty bo to oni tworzą narzędzia. Jako pośredników wymienia MySpace czy Youtube co wg mnie jest nieporozumieniem. Przynajmniej w rzeczywistości tej sieci w jakiej w tej chwili istniejemy. Właśnie dlatego - Marcin też o tym wspomina - że rola pośrednika w sieci jest bardzo płynna z uwagi na to, że koszty wejścia w biznes - nazwijmy to “pseudo pośredniczący” są stosunkowo małe. Znowu odwołanie do tekstu Marcina “jest cała masa serwisów wideo, które tylko czychają na błąd youtube”. Prawdziwymi, niebezpiecznymi, kontrolującymi nas pośrednikami są korporacje trzymające w garści prąd i łącza. Zagrożenie jest realne.

Brzmi to trochę antyglobalistycznie (czyli wg wielu głupio) dlatego wyjaśniam - to nie moje urojenia, nie mam fobii antyamreykańskiej, nie uciekam w popłochu gdy słyszę “dip dara dip daradip tak tok am stil am stil dżeny from de blok” - więcej - czasem jem hamburgery w McDonaldzie (!). Duże korporacje związane z telekomunikacją i energetyką na prawdę zagrażają człowiekowi roku 2006 wg Time.

Amerykanie już walczą o netutrality czyli neutralność sieci. Chodzi o to, że korporacje energetyczno-telekomunikacyjne w Ameryce chciały sprzedawać przywileje bogatym dot com’om. W skrócie chodzi o to, że pakiet Google i MSN będzie szedł szybciej od pakietu z mojego bloga nawet jeśli zakładamy, że Google ma takie samo łącze co mój hostingodawca. Użytkownik dostanie więc stronę Google kilkakrotnie szybciej niż moją bo Google zapłaciło telekomunikacyjnemu molochowi za ten przywilej. Nie chodzi o przepustowość łączy ale o uprzywilejowanie niektórcych pakietów danych.

Zagrożenia są oczywiste Google i MSN zwiększają zasięg jeszcze bardziej, długi ogon chudnie i marginalizuje się. Duzi się bogacą i jeszcze bardziej rosną, małych praktycznie nie ma.

Przestają liczyć się pomysły i idee - to czym biznes webowy zawsze wyjątkowo się wyróżniał. Wygrywa najgorsza wersja leseferystycznego syndykalizmu. Taki kapitalizm wykańcza kreatywność i jakość, taki kapitalizm to centralizacja i totalitaryzm.

To są faktyczne zagrożenia dzisiejszej wolności publikacji - ten strukturalno-energetyczny imperializm.

Brzmi to naprawdę marksistowsko ale wg mnie takie są fakty.

Ok ale w gruncie rzeczy nie o tym chciałem pisać. Ten marksizm właśnie to jest wg mnie coś wyjątkowego w webie. Powiedzmy, że jeżeli wygramy z imperializmem strukturalno-energetycznym to marksizm wygra.

Marksizm to może jednak zbyt brzydkie określenie. Tak naprawdę nie chodzi o marksizm (który jest wewnętrznie sprzeczny ale pożyteczny) a o demokrację.

Zaczynając tą notkę chciałem napisać głównie o człowieku, który jest chyba najfajniejszą postacią łebdwazero. Chodzi mi o Jim’a Buckmaster - właściciela Craiglist. Jim powiedział na jednej z konferencji prasowych coś takiego “Kto potrzebuje pieniędzy? My o nie nie dbamy” a potem dodał “Znamy ludzi, którzy posiadają więcej niż miliard dolarów i wcale nie czyni ich to szczęśliwszymi. Poza tym potrzebują ochroniarzy” [via Internet Standard i NYTimes].

Właśnie tymi wypowiedziami zszokował sturtupowy światek, który kręci się wkoło dwóch buzz terminów - monetaryzacja i model biznesowy. Jim nie chce zarabiać ciągle więcej i więcej. To wbrew klasycznemu katpitalizmowi, ba nawet wbrew zasadzie Petera.

Wg mnie to jest właśnie to o co chodzi w “nowej gospodarce” czy w “demokratycznym kapitaliźmie”. Po prostu utrzymanie pewnego poziomu. Taki koniec historii w skali mikro. Co więcej myślę, że taki stan rzeczy wymuszą właśnie sieci społeczne - skoro mój sąsiad dostarcza mi wiedzy i rozrywki - czyli czegoś za co wcześniej musiałbym zapłacić koncernowi zjawisko popytu i podaży przestaje funkcjonować - bo ilość dóbr jest teoretycznie równa ilości potrzeb. Utrzymuje się tylko dzięki zaufaniu inny - mniej więcej równych mi - ludzi. Oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku. Nie komunizm ale faktyczna demokracja. Tak to w tej chwili widzę.