yashke.com

Wpisy otagowane: ‘marketing’

Jak testować kreacje reklamowe

Friday, December 5th, 2008

Tworząc banner grafik/projektant skupia się na kilku aspektach - wizualnie musi pokrywać się z identyfikacją graficzną firmy, musi promować jakiś produkt i ostatnie ale najważniejsze - powinien być skuteczny. Pierwsze dwie rzeczy nie interesują mnie w tym momencie - agencje interaktywne mają swoje sposoby, marketingowcy mają swoje wizje i to jakoś działa. Problemem jest skuteczność.

Skuteczność najprościej wyraża się oczywiście w CTR. Oczywiście kliknięcie to nie idealny wyznacznik skuteczności kampanii ale trudno o coś lepszego. Można oczywiście próbować przeliczać stosunek kliknięć do zakupu/akcji (ROI) pod warunkiem, że produkt który promujemy jest dostępny tylko w sieci i promujemy go tylko w sieci - wydaje mi się, że bardzo trudno zmierzyć ROI kampanii reklamowej masła czy zupki chińskiej (FMCG) z podziałem na kanały promocji (chodzi o odpowiedź na pytanie: kto nagonił nam więcej klientów - radio, gazeta czy Internet?).

Przyjmijmy więc upraszczając, że skuteczne jest to co się dobrze klika (wysoki CTR).

Niezwykle trudno przewidzieć skuteczność bannera przed kampanią. Specjaliści mają z reguły jakieś mniemanie dot. tego co jest a co nie jest skuteczne bazujące na doświadczeniach z poprzednich kampanii. Żeby banner był skuteczny musi zawierać odpowiedni, nawołujący do akcji copywriting i elementy zachęcające do kliknięcia (np przyciski lub gołe laski ;)).

Z uwagi na koszty emisji i brak efektywnych, automatyzujących proces wyboru narzędzi pokazujących w trakcie kampanii która wersja bannera lepiej się klika marketingowcy bardzo często ’stawiają na jednego konia’. Czasem się udaje, częściej średnio ale tak na prawdę trudno mierzyć sukces jeśli nie ma się porównania (pytanie - ‘co by było gdyby?’ zostaje bez odpowiedzi).

Problem wydaje mi się bardzo realny. Od niedawna dostępne jest jego rozwiązanie.

Firma Weebly - twórcy czegoś co jest fajniejszą wersją mini-webs jakiś czas temu uruchomiła bardzo ciekawy projekt SnapAds.

Jest to narzędzie dzięki któremu marketer może sprawdzić ‘co by było gdyby’. W dużym skrócie SnapAds wyświetla odbiorcom kilkanaście/kilkadziesiąt różnych wersji kreacji reklamowych i analizuje która z nich lepiej się klika. Ta która klika się najlepiej wyświetlana jest częściej niż reszta. W trakcie lub po kampanii marketer może zapoznać się z wynikami poszczególnych kreacji.

Niezły pomysł. Z kejsów prezentowanych na stronie wygląda, że bardzo dobrze działa (bajeczne procenty wzrostu skuteczności). Ciekawe czy ktoś z Was już to testował? Ciekawe czy ktoś z Was tworzy w tej chwili coś podobnego ;)? Są inne narzędzia tego typu na rynku?

Personalizowana reklama na Naszej-Klasie

Tuesday, August 5th, 2008

nasza-klasa.pl - personalizowany banner

Na spotkaniu Allegro Maciek Popowicz zapowiedział pojawienie się na Naszej-Klasie reklam bazujących na danych z profili użytkowników. Jest już pierwszy (?) przykład. Nie porywa ale pokazuje możliwości.

Reklama Gillette pojawia się tylko na profilach ludzi zdeklarowanych jako mężczyźni (sprawdzałem) i ‘mówi’ do nas po imieniu. Zwraca uwagę ale jak pisałem wyżej - nie miażdży kreatywnością.

Co można by robić? Np. wziąć fotkę z profilu, zmodyfikować i pokazać z hasłem - “tak mógłbyś wyglądać ogolony” ;).

Jestem ciekawy kolejnych pomysłów marketingowców na wykorzystanie tych możliwości. Targetowanie reklam po danych z profilu to ciekawy ficzer ale w powiązaniu z personalizowaniem tych reklam może okazać się rewolucyjny.

UPDATE: Wiktor przypomniał mi o personalizowanej kampanii ING - tak to wyglądało.

Google Trends pokazuje statystyki stron

Monday, June 23rd, 2008

Jakiś czas temu pisałem, że być może Google będzie zainteresowane stworzeniem własnego serwisu z danymi statystycznymi dot. ruchu w serwisach internetowych. I tak się stało.

Google od 3 dni ma swój odpowiednik Alexa - Google Trends, który do tej pory pokazywał popularność słów kluczowych, wzbogacono o wykresy ruchu stron.

Zobaczcie jak wyglądają wykresy Google w porównaniu z Alexa i Compete:

Alexa:
uefa.com - Traffic Details from Alexa

Compete:
SnapShot of nasza-klasa.pl (rank #13,131), interia.pl (#15,677), gazeta.pl (#26,323) - Compete

Google Trends:
Google Trends for Websites: nasza-klasa.pl, fotka.pl, gazeta.pl, interia.pl

Dane Google mogą być znacznie dokładniejsze bo bazują na kilku źródłach - Analytics, danych z wyszukiwarki, danych panelowych (z Google Toolbar?) i danych niezależnych od Google podmiotów. Po zalogowaniu na osi OY pojawiają się wartości liczbowe - ilość unikalnych użytkowników dziennie.

Pod wykresami Google Trends pokazuje jeszcze trzy rzeczy, które sprawiają, że trudno się oderwać od tego narzędzia - wyświetla listę 10 krajów w których dany serwis jest najpopularniejszy, pokazuje inne, podobne strony na zasadzie “user, który wchodzi na tą stronę wchodzi też na…”, i pokazuje słowa kluczowe, których najczęściej używają użytkownicy wchodzący na daną stronę.

Możemy więc dowiedzieć się sporo o dominacji poszczególnych serwisów na różnych rynkach. Np. to pokazuje, że MySpace jest silniejszy od Facebooka tylko w USA:
Google Trends for Websites: facebook.com, myspace.com - wspominał o tym Rafał Agnieszczak na Spotkaniu Grupy Allegro - z Google Trends można szybko weryfikować takie informacje.

Poza tym mamy szanse odkrywania takich smaczków jak to, że użytkownicy Grono.net najczęściej wchodzą też na ztm.waw.pl - stronę komunikacji miejskiej w Warszawie - co jasno potwierdza fakt, że Grono.net to serwis Warszawiaków. A klienci mBanku są w sporej części użytkownikami GoldenLine.pl.

Na to czekałem :)

[o Google Trends pisał wcześniej Bartek Raciborski z Webstop.pl]

Youtube to tylko 1% wszystkich przychodów Google (w najlepszym wypadku)

Wednesday, June 11th, 2008

Pierwsza trójka światowego Internetu wg Alexy to Yahoo, Google i Youtube - wiadomo.

Problemem Youtube (i Google przy okazji) jest to, że kiepsko zarabia - tak jak w tytule - przychody trzeciego największego serwisu to około ~1% przychodów drugiego największego serwisu.

Ale wg AdAge Google ma pomysł na poprawę sytuacji. Google chce, żeby reklamy sprzedawali dostawcy treści i dzielili się tak pozyskanymi pieniędzmi z Youtubem. Pomysł jest fajny i unikatowy. Jest fajny z dwóch powodów - wiele upraszcza jeśli chodzi o prawa autorskie do wideo, zawartość wideo i wszelkie problemy, które istnieją na styku treści i reklamodawcy. Wiadomo, że nikt specjalnie nie chce reklamować swojego produktu na kradzionym wideo - gdyby Youtube sprzedawał reklamy odgórnie musiałby zająć się sprawdzaniem i filtrowaniem tego gdzie dana reklama się wyświetla, obok czego itd. A to kłopot i koszta. Przy tak ogromnym serwisie to ogromny kłopot i tak samo duże koszta.

Oddanie sprzedaży w ręce dostarczycieli treści jest więc sprytne - to oni zabiegają o klienta, to oni wykonują “czarną robotę”, ale też jednocześnie zarabiają na trafficu którego nie zyskaliby na innej (np własnej) platformie.

To też sprytne dlatego, że Youtube zachowuje swój anarchistyczny, lub jak kto woli, łebdwazerowy charakter (dzięki, któremu jest tak ogromny), nie musi kasować wątpliwych treści i prawdopodobnie znacznie więcej zarabia. To taki crowdsourcing.

Kolejnym plusem tego pomysłu jest możliwość zbudowania biznesu w oparciu o Youtube. Już teraz wiele osób wrzuca tam profesjonalne lub półprofesjonalne dzieła - seriale, teledyski, wideo blogi itd. Kiedy będą mogli na tym jakoś zarabiać na pewno wielu z nich zacznie to robić i przy okazji zacznie wytwarzać więcej ciekawej treści. Znowu wtedy zyskuje na tym Youtube - im więcej fajnych treści tym lepsza jest platforma - wszystko wzajemnie się nakręca - piękne.

Świetny pomysł. Czekam na wdrożenie. Być może to w końcu jest ten nowy pomysł na zarabianie na reklamie na który Google czekało od czasu wynalezienia AdWords. Czas pokaże

Firefox ubije Megapanel

Tuesday, May 13th, 2008

Pisałem jakiś czas temu na temat Megapanelu i jego niepewnej przyszłości. Dziś pojawił się kolejny kandydat na zabójcę tego badania.

Techcrunch donosi o planach Mozilli dotyczących zbierania i przetwarzania danych na temat zachowań użytkowników tej coraz popularniejszej przeglądarki.

Wiadomo właściwie tylko tyle - Mozilla chce zbierać te dane i chce je udostępniać. Zasady udostępniania nie są jeszcze znane - być może będzie to coś w rodzaju serwisu Alexa.

Zbieranie danych dot. zachowań w sieci następowałoby tylko za wcześniejszą zgodą użytkownika i wg szefów Mozilli obejmowałoby około 1% wszystkich użytkowników (w tej chwili jest to liczba szacowana na ~170 mln ludzi).

Pozostaje wątpliwość czy dane zbierane przez Firefoxa nie byłyby przekłamane - czy użytkownik Firefoxa przypadkiem nie różni się znacznie od użytkowników innych przeglądarek. Wydaje mi się jednak, że powinny być i tak znacznie dokładniejsze od tego co prezentuje zarówno Alexa jak i Gemius przez badanie panelowe.

Jest to też świetny pomysł na monetyzację darmowej przeglądarki - marketerzy chętnie zapłacą za dostęp do dokładnych danych.

Pozostaje czekać na szczegóły.