yashke.com

Wpisy otagowane: ‘webdev’

Twitter liderem downtime’u

Wednesday, May 7th, 2008

skitched-20080507-084340.jpg

Firma Pingdom, monitorująca działanie serwisów www (polskie serwisy tego typu to El-Monito i CzyToDziała) sprawdził łączny czas downtime’u największych serwisów typu social networking w ostatnich 4 miesiącach.

Niechlubnym liderem rankingu został Twitter, który od stycznia nie działał przez prawie 40h. Najbardziej wydajna okazała się infrastruktura MySpace - tylko ~1h downtime’u.

Royal Pingdom » Social network downtime Jan-Apr 2008

Nie wyjaśniono niestety jak wyglądała metodologia badania. Domyślam się, że nie wywoływano strony głównej bo na np. na Twitterze jest to strona całkowicie statyczna i pewnie jest puszczana w całości z cache’a- a jak wiadomo to bazy danych (i łączenie się z nimi) generują najwięcej problemów wydajności w serwisach społecznościowych.

Wiadomo tylko, że downtime był liczony gdy strona nie generowała się przez ponad 30 sekund.

Google App Engine - Google realizuje doktrynę Nicholas’a Carr’a

Tuesday, April 8th, 2008

Google App Engine

Wszyscy słyszeli na pewno o Amazon Web Services, Rafał Agnieszczak z Fotka.pl opowiadał kiedyś, że S3 Amazona (część AWS) znacznie obniża mu koszty związane z infrastrukturą. AWS w dużym stopniu załatwia problem skalowalności - zwiększa Ci się ruch to płacisz więcej ale nie martwisz się o hardware, możesz skupić się na produkcie (aplikacji, serwisie, sklepie).

Bartek Raciborski doniósł, że Google zrobiło konkurencję dla AWS, trochę inną i jeszcze zamkniętą tylko dla beta testerów. Google App Engine. App Engine to właściwie hosting w oparciu o infrastrukturę Google np. storage w oparciu o Google File System; plus dedykowane API (np autentykacja przez Google Accounts).

Na razie Google App Engine obsługuje tylko aplikacje napisane w Pythonie ale wkrótce obsługiwane mają być też inne języki.

Jeszcze kilka godzin temu było 10 000 zaproszeń dla beta testerów, już nie ma :) Netguru team pozyskał jedno i Wiktor Schmidt napisał swoją pierwszą ultra skomplikowaną aplikacje w Pythonie na szybko - czyli działa :). Tutaj ambitniejsze przykłady.

Na koncie testowym wg tego co napisano na blogu GAE można odpalić aplikację, która obsłuży 5 mln odsłon - czyli niezłą (można wejść do rankingu serwisów tematycznych Megapanelu).

Ok, a co z tym Nicholas’em Carr’em z tytułu? A no właśnie to, że Google systematycznie dąży do tego by być dostarczycielem infrastruktury. Nie chodzi tylko GAE (choć to z całą pewnością krok milowy), chodzi też o wyszukiwarkę i o aplikacje takie jak Google Docs czy Google Spreadsheet - wszystko w modelu software (lub w przypadku GAE software i hardware) as a service. To jest doktryna Nicholas’a Carr’a zdefiniowana w książce Big Switch - na tą książkę przedstawiciele Google oficjalnie się powołują. Na Startup Campie, na którym byliśmy jakiś czas temu przedstawiciel Google kilka razy cytował Carr’a w swojej prezentacji. Carr jest chyba oficjalnym ideologiem Google. Więcej o jego doktrynie przeczytacie u Marcina Jagodzińskiego.

Photo Dropper - Flickr kolejny raz wykorzystany

Friday, February 22nd, 2008

photodropper.jpg

Flickr jest obecnie najlepszym (jakość!) repozytorium zdjęć na licencjach Creative Commons. Wielokrotnie nie mogłem wyjść z podziwu jak świetnej jakości zdjęcia ludzie oddają do wykorzystania innym zupełnie za darmo.


Creative Commons License photo credit: MumbleyJoe

Dodatkowo Flickr używa dobrodziejstw taksonomii w podręcznikowy wręcz sposób co m. in. sprawia, że wyszukiwanie zdjęć jest wyjątkowo skuteczne (skuteczniejsze od Google Images).

Plus API…

Powstał bardzo fajny plugin do Wordpressa o jednoznacznej nazwie Photo Dropper - jak łatwo się domyślić - ułatwia on wrzucanie zdjęć z Flickr do notek blogowych. Zdjęć udostępnionych na licencji Creative Commons.

Plugin pozwala wyszukiwać i wrzucać fotki i automatycznie dopełnia za nas obowiązków wynikających z licencji podpisując odpowiednio fotografie. Proste i przydatne czyli tak jak lubię.

Nie od dziś wiadomo, że notki ze zdjęciem/ilustracją czyta się przyjemniej niż te bez :)

[za ReadWriteWeb]

Social Graph API - Google zna Twoich przyjaciół

Sunday, February 3rd, 2008

Parę dni temu pisałem o tym, że jest taka grupa robocza, że coś tam kombinują i że zebrali się w niej przedstawiciele największych światowych firm zajmujących się internetem, a tu już widać pierwsze efekty.

Efekty spektakularne.

Sprawcą jest oczywiście Google, które najprawdopodobniej pracowało nad tym zanim weszło do grupy.

Sieć zaczyna być semantyczna - Social Graph API korzysta z Microformatów, a konkretniej z XFN i FOAF. Na bazie tych oznaczeń połączeń określa rodzaj relacji między różnymi stronami i ich użytkownikami. Social Graph API to przetworzona (tak by można było coś z nią robić) rozproszona sieć społeczna.

Konkretnie - link wychodzący można określić microformatem, np mój profil na flakerze opisałbym rel="me", a link do bloga Adama Zygadlewicza rel="friend met co-worker". W ten sposób Google rozpoznaje relacje pomiędzy stronami. Teraz za pośrednictwem Social Graph API mogę wyciągnąć np wszystkich znajomych danego użytkownika na podstawie loginu z Twittera i sprawdzić czy są też na flakerze. Social Graph API sprawdzi czy w profilu na Twitterze dany użytkownik linkuje do swojego bloga (rel="me"), jeśli tak to sprawdzi czy na tym blogu linkuje do profilu na Flakerze (znowu rel="me") i jeśli tak to wyrzuci urla do jego profilu. Fajna sprawa.

Tutaj macie przykłady jak to działa.

To co zaoferowało Google bardzo ściśle wiąże się z paradygmatem, który przybliżył Marcin Jagodziński w jednym ze swoich ostatnich wpisów - dobrze przetworzona, komplementarna informacja to infrastruktura. Dobrze (w sensie prawdziwie) przetworzona informacja stała się absolutnie podstawowym dobrem takim jak energia elektryczna, a Google taką informację dostarcza.

Google chce rozdawać karty i tworząc własne, świetne, rozwiązania stawia grupę roboczą Data Portability przed faktem dokonanym i trudno mieć im cokolwiek za złe - API jest otwarte, przydatne, darmowe. Microsoftowi i Facebookowi trudno będzie teraz zaproponować coś konkurencyjnego także de facto będą pracować dla Google.

MyBlogLog wie o Tobie więcej niż Nasza-Klasa

Wednesday, January 23rd, 2008

mybloglog1.gif

Nie wiem czy wszyscy już słyszeli o tym, że trwają zamknięte testy API MyBlogLog. To ciekawa sprawa. Jak wykazał Marshall Kirkpatrick w artykule na ten temat na Read Write Web MyBlogLog zebrał i nadal zbiera pokaźną liczbę różnych, bardzo interesujących danych o użytkownikach i API, które pozwoli na prosty dostęp do tych danych otwiera sporo możliwości przed developerami.

O tym, że API jest fajne ciekawie opowiedział Filip Tepper w swojej pecha kuchy na ostatnim Barcampie (link do video na dniach). Przykład potwierdzający słowa Filipa - nasz Blipcast do Blipa.

API MyBlogLoga może być nawet bardzo fajne.

Przede wszystkim zacznijmy od tego co MyBlogLog wie:

  • zna Twoje dane osobowe
  • zna Twoją płeć
  • wie jak wyglądasz
  • zna Twoje zainteresowania (na podstawie tagów, którymi się określiłeś/aś)
  • wie jakich komunikatorów używasz
  • wie kim jesteś w najróżniejszych serwisach
  • zna statystyki Twoich stron
  • wie skąd wszedłeś na daną stronę
  • wie na jaką stronę przeszedłeś/przeszłaś z tej strony

To baaaardzo dużo ultra ciekawych danych. Nasza-Klasa wypada przy tym bardzo blado, przyznacie?

Co z tym można zrobić? Sztampowe “sky is the limit” pasuje jak ulał. Jeśli Yahoo da nam dostęp do połowy tych danych to i tak jest to niezwykle dużo.

Wyobraźcie sobie - ludzik z ciastkiem MyBlogLog wchodzi na Wasz nowiutki serwis społecznościowy. Witacie go po imieniu i pokazujecie na honorowym miejscu jego twarz (avatar). Od razu podrzucacie mu formularz rejestracyjny wypełniony w 90%, wystarczy, że poda email (albo nawet nie) i hasło. Nie musicie nawet potwierdzać rejestracji bo przecież MyBlogLog zrobił to za Was kilka miesięcy wcześniej.

A to i tak dość wulgarny przykład wykorzystania API MyBlogLog.

Bardziej subtelnie: macie sklep z płytami. Sprawdzacie przez API MyBlogLoga identyfikator użytkownika, który właśnie Was odwiedził w Last.fm, potem przez API Last.fm wyciągacie informacje o tym czego ostatnio słuchał i czego lubi słuchać najbardziej i podrzucacie mu te lub podobne płyty już na stronie głównej. Jesteście przynajmniej o level wyżej w AIDA :)

Na koniec przykład najbardziej banalny: badania statystyczne - znacie płeć, miejsce zamieszkania, wiek i zainteresowania Waszych odbiorców. Grupa respondentów (badanych czy jak ich tam nazwać) jest na pewno większa niż tych z Mega Panelu, czy bardziej reprezentatywna - nie wiem ale mniemam, że podobnie.

Chyba nie muszę jż nikogo przekonywać, że publiczny dostęp do API MyBlogLog będzie znaczącym wydarzeniem. Być może wywrze większy wpływ na Web niż platforma Facebooka.

To co? Zaczynamy niecierpliwie obgryzać paznokcie?